Sezon T-Mobile Ekstraklasy nieubłaganie dobiega końca. Do końca rozgrywek pozostało kilka kolejek, jednak walka o tytuł mistrzowski trwa w najlepsze. Co oznacza i ile warte jest pierwsze miejsce w naszej lidze?
Legia i Ślaska walczą o mistrzostwo. Kto po ostatniej kolejce będzie miał więcej powodów do zadowolenia
Jeszcze kilka tygodni temu piłkarze Ruchu Chorzów, którzy walczą o mistrzostwo Polski, nie wiedzieli ile pieniędzy otrzymają za zdobycie tytułu. Władze klubu w końcu usiadły z radą drużyny do stołu negocjacyjnego i okazało się, że na Niebieskich będzie czekała kwota około dwóch milionów złotych do podziału… o ile zajmą oni pierwsze miejsce w tabeli. Wszystko oczywiście nieoficjalnie, bo w rozmowach z dziennikarzami piłkarze i prezesi twierdzą, że pieniądze i premie nie mają dla nich większego znaczenia.
– Doszliśmy wspólnie do wniosku, że kwestia nagród finansowych jest rzeczą drugorzędną. Po prostu zobaczymy, co da się ugrać, a po zakończeniu sezonu będziemy rozmawiać na temat premii – powiedział prezes Ruch, Dariusz Smagorowicz.
Wtórował mu kapitan zespołu Rafał Grodzicki. – Gramy obecnie co trzy dni. Mamy bardzo napięty terminarz i nie mamy czasu, by spotkać się z prezesem i rozmawiać o pieniądzach – powiedział
Tyle Ruch, ale jak wygląda sytuacja finansowa w ekipie faworyta do sięgnięcia po mistrzostwo Polski? Piłkarze Legii Warszawa mogą liczyć na o wiele większe gratyfikacje od swoich kolegów z Chorzowa. Przy Łazienkowskiej za każde zwycięstwo na własnym stadionie płaci się 150 tysięcy złotych, a wyjazdowe jest wyceniane na 200 tysięcy. Jeszcze więcej można zarobić za wygraną różnicą trzech bramek, bo aż 250 tysięcy złotych.
Gracze Legii mają obecnie w puli 2,75 miliona złotych, ale kwota ta ma znacznie wzrosnąć do końca sezonu.
Bruk-Bet zatopił Arkę. Poznaliśmy drugiego spadkowicza
Arka Gdynia prowadziła z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza 2:1, by w ostatnim kwadransie stracić dwa gole. Porażka z zespołem Marcina Brosza oznacza dla żółto-niebieskich degradację do Betclic 1 ligi.