Lechia Gdańsk podzieliła się punktami z GKS-em Bełchatów w drugim piątkowym meczu T-Mobile Ekstraklasy. Spotkanie na PGE Arenie trzymało w napięciu do samego końca i ostatecznie zakończyło się bezbramkowym remisem.
W zgodnej opinii komentatorów spotkanie z Bełchatowem miało być meczem „o posadę” dla szkoleniowca Lechii, Tomasza Kafarskiego. Ostatnie wyniki prowadzonej przez niego drużyny były łagodnie mówiąc, niezbyt przekonujące co sprawiło, że władze klubu wstrzymały wypłatę premii dla swoich piłkarzy.
W 21. minucie przez kapitalną szansą na zdobycie bramki stanął Paweł Buzała. Były zawodnik Lechii przeprowadził składną dwójkową akcję z Grzegorzem Fonfarą i znalazł się w sytuacji sam na sam z Wojciechem Pawłowskim. Debiutujący w barwach gdańskiego zespołu bramkarz wyszedł jednak obronną ręką z opałów. Zaledwie kilkanaście sekund później, po drugiej stronie boiska swoja okazję zaprzepaścił Krzysztof Bąk. Obrońca Lechii zachował najwięcej przytomności podczas zamieszania w polu karnym rywali i oddał strzał na bramkę. Pomylił się jednak o centymetry.
W 28. minucie kolejną okazję zmarnował Buzała. Napastnik GKS-u po raz drugi w odstępie kilku chwil stanął oko w oku z Pawłowskim i raz jeszcze przegrał pojedynek z golkiperem Lechii. Debiutant kolejny raz uratował skórę swoim kolegom z pola. Okazję bełchatowian to jednak nic, w porównaniu z szansą jaką w 38. minucie zaprzepaścili gospodarze. Josip Tadić przejął piłkę po stracie GKS-u i popędził na bramkę rywali. Będąc w polu karnym, zdecydował się na uderzenie, jednak trafił w słupek. Do piłki dopadł jeszcze Piotr Wiśniewski, jednak będąc na wprost bramki fatalnie przestrzelił. Jak można było się pomylić w tej sytuacji? Tego nie wie chyba sam strzelający.
Po niezwykle emocjonującej pierwszej połowie, także druga część spotkania mogła się podobać kibicom zgromadzonym na PGE Arenie. W 53. minucie trzecią „setkę” w tym meczu zmarnował Buzała, który raz jeszcze będąc w niezwykle dogodnej sytuacji, nie potrafił pokonać fantastycznie dysponowanego Pawłowskiego.
W 84. minucie bramkarz Lechii nie miałby nic do powiedzenia, gdyby nie lepiej przymierzył Tomasz Wróbel. Jego strzał o centymetry minął jednak prawdy słupek bramki gdańszczan. Kilka chwili później na strzał rozpaczy zdecydował się Ivans Lukjanovs. Łukasz Sapela stanął jednak na wysokości zadania i zdołał sparować piłkę na słupek.
Do końca wynik nie uległ już zmienia i oba zespoły podzieliły się punktami. Niekwestionowanym bohaterem zawodów został Pawłowski, który mimo debiutu przed tak dużą publiką, bronił jak w transie i to dzięki niemu Lechia uniknęła dzisiaj blamażu.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza przegrała u siebie 0:1 z Cracovią w 19. kolejce ligowej. Oto skrót poniedziałkowego meczu, w którym jedyną bramkę zdobył debiutujący Pau Sans.
Wyjaśniła się przyszłość istotnego zawodnika GKS-u Katowice. Doświadczony pomocnik związał się ze wspomnianym klubem na kolejne trzy lata. Jego nowy kontrakt będzie obowiązywać do 30 czerwca 2029 roku.