W poniedziałkowy wieczór Polonia zremisowała u siebie z Koroną Kielce. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, nie obyło się natomiast bez ostrej, momentami brutalnej gry…
Początek spotkania bardziej przypominał partię szachów, niż mecz piłkarski. Atmosfera znacznie ożywiła się dopiero po 10. minutach, niestety nie ze względów sportowych. Po starciu Vlastymira Jovanovicia z Edgarem Canim doszło do przepychanek i aż strach pomyśleć jakby się to skończyło, gdyby nie interwencja sędziego. Żółtymi kartkami zostali ukarani wówczas Kamil Kuzera, Jovanović i Łukasz Piątek.
Pierwsza sytuację bramkową kibice na Konwiktorskiej obejrzeli dopiero tuż przed upływem kwadransa gry, a jej autorami byli goście z Kielc. Po rzucie wolnym grę szybko wznowił Aleksander Vuković. Piłka trafiła do ustawionego w polu karnym Pawła Sobolewskiego, ale jego strzał efektownie obronił Sebastian Przyrowski wybijając piłkę na rzut rożny.
Po wznowieniu gry znów było gorąco pod bramką miejscowych. Po zagraniu z narożnika boiska głową próbował uderzać Jacek Kiełb, piłka znalazła się przy Jovanoviciu, ale ten nie zdołał oddać strzału.
Następnie odpowiedzieć próbowali gospodarze, niestety dla warszawiaków, kończący akcję strzałem z dystansu Jakub Tosik fatalnie przestrzelił. Chwilę później po dośrodkowaniu Dorde Cotry przed szansą stanął Grzegorz Bonin, ale podobnie jak Tosik posłał piłkę w trybuny.
Po zmianie stron do ataku ruszyli piłkarze „Czarnych Koszul”. Tuż po przerwie Zbigniewa Małkowskiego próbował zaskoczyć Paweł Wszołek, ale z pojedynku zwycięsko wyszedł bramkarz Korony.
Kilka minut później bliscy szczęścia byli przyjezdni. Po uderzeniu z rzutu wolnego Lisowskiego, Przyrowskiego uratowała poprzeczka.
Mimo kolejnych prób jednych i drugich, piłka do siatki nie wpadła. Po 8. kolejkach T-Mobile Ekstraklasy Polonia Warszawa z dorobkiem 14. punktów plasuje się na 5. miejscu. Dwa oczka więcej ma Korona Kielce, która zajmuje pozycję wicelidera.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza przegrała u siebie 0:1 z Cracovią w 19. kolejce ligowej. Oto skrót poniedziałkowego meczu, w którym jedyną bramkę zdobył debiutujący Pau Sans.
Wyjaśniła się przyszłość istotnego zawodnika GKS-u Katowice. Doświadczony pomocnik związał się ze wspomnianym klubem na kolejne trzy lata. Jego nowy kontrakt będzie obowiązywać do 30 czerwca 2029 roku.