Lech Poznań po dramatycznym meczu zremisował z Koroną 2:2. Spotkanie miało dwa oblicza – w pierwszej połowie dominowali gospodarze, zaś druga odsłona gry należała do podopiecznych Mariusza Rumaka.
W ekipie Lecha nieoczekiwanie mecz na ławce zaczął lider klasyfikacji strzelców T-Mobile Ekstraklasy Artiom Rudnev. Poza tym w „osiemnastce” nie zmieścił się młody Szymon Drewniak, a z kontuzjami zmagają się Manuel Arboleda i Siergiej Krivets. Po stronie zespołu Leszka Ojrzyńskiego niedostępny był tylko wypożyczony z „Kolejorza” Jacek Kiełb, który nie może grać przeciwko swojej macierzystej drużynie.
Historia meczów między obydwoma klubami, a także ostatnie spotkania, stawiały w roli faworytów drużynę poznańskiego Lecha. Na jedenaście rozegranych meczów Korona tylko raz znalazła sposób na swoich rywali. Poza tym przyjezdni wygrali trzy ostatnie ligowe potyczki i liczyli na przedłużenie tej serii w Kielcach. Gospodarze natomiast w ostatniej kolejce zaznali pierwszej porażki w tym roku.
Piłkarze Korony chcieli udowodnić, że niepowodzenie w Zabrzu było tylko chwilą słabości i od początku rzucili się na przyjezdnych. W 2. minucie Pavol Stano strzelał głową po rzucie wolnym, ale doskonale obronił Jasmin Burić. Chwilę później golkiper gospodarzy nie miał już nic do powiedzenia. Piłkę w pole karne wrzucił Paweł Sobolewski, fatalny błąd popełnił Marcin Kamiński, który zamiast wybić piłkę, „wyłożył” ją Danielowi Gołębiewskiemu, a temu nie pozostało nic innego jak skierować futbolówkę do siatki.
Po stracie bramki podopieczni Mariusza Rumaka ustabilizowali swoją grę i z każdą minutą powiększali procent posiadania piłki. Nic z tej przewagi jednak nie wynikało, a tuż przed zejściem do szatni drugiego gola zdobyli gospodarze. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego między Sobolewskim i Tomaszem Lisowskim dośrodkował ten drugi, a zaskakującą akcję skutecznym strzałem głową zakończył Kamil Kuzera. Do przerwy Lech nie mógł znaleźć sposobu na konsekwentną grę Korony.
Po zmianie stron na boisku pojawił się Rudnev, a Lechowi nie pozostało nic innego jak zaatakować z większym animuszem, co przyniosło skutek 10 minut po wznowieniu gry , kiedy bramkę kontaktową zdobył Aleksandar Tonev. Bułgar huknął z ok. trzydziestu metrów wprost w okienko bramki Zbigniewa Małkowskiego. Ten gol z pewnością będzie kandydował do miana trafienia sezonu!
Kielczanie niczym nie przypominali zespołu z pierwszej połowy i ograniczali się jedynie do obrony wyniku, co zemściło się na nich w doliczonym czasie gry. Bramkarza gospodarzy tym razem zaskoczył lewy obrońca Luis Henriquez, zapewniając punkt swojej drużynie.
Adrian Koliński, PilkaNozna.pl foto: Monika Wieja-Baczyńska
Piłkarz Pogoni powinien zostać powołany do kadry? Haditaghi nie ma wątpliwości
Piłkarskie przestępstwo – takim określeniem właściciel Pogoni określił możliwy brak powołania Patryka Dziczka na zbliżające się zgrupowanie reprezentacji Polski.
Kontrowersja z meczu Raków – Zagłębie wyjaśniona. Kolegium Sędziów PZPN wydało komunikat
Nie milkną echa wtorkowego, zaległego spotkania 3. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy pomiędzy Rakowem Częstochowa a Zagłębiem Lubin. Kolegium Sędziów PZPN wydało komunikat, w którym odniosło się do jednej z kontrowersyjnych decyzji sędziego Daniela Stefańskiego.
Przewodniczący Kolegium Sędziów tłumaczy się w sprawie afery! Dowiedział się po 39 dniach?
Piłkarska Polska wciąż żyje aferą wywołaną SMS-em Adriana Siemieńca do jednego z arbitrów w końcówce ubiegłego sezonu. Głos w sprawie postanowił zabrać Przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN.
Ojrzyński może spać spokojnie. Jego posada nie jest zagrożona
W ostatnich dniach media spekulowały o możliwej roszadzie na ławce trenerskiej Zagłębia Lubin. Z naszych informacji wynika jednak, że w najbliższym czasie na Dolnym Śląsku powinno obyć się bez kolejnych nerwowych ruchów.