Manchester United pnie się w tabeli Premier League. Czerwone Diabły pokonały na wyjeździe Sheffield United (3:2) i awansowały na szóste miejsce w stawce.
Manchester United ponownie odrobił straty i wygrał mecz (fot. Reuters)
Gospodarze przed czwartkowym starciem zgromadzili na swoim koncie zaledwie jeden punkt. Forma Sheffield nie uprawniała kibiców klubu do myślenia o urwaniu punktów Manchesterowi United, ale goście już nie raz w tym sezonie udowodnili, że mają problem z utrzymaniem koncentracji na starcie zawodów.
Jak się okazało, na Bramall Lane nie było inaczej. Minęło bowiem zaledwie pięć minut, a Sheffield wyszedł prowadzenie. Błąd w bramce United popełni Dean Henderson, a z prezentu skorzystał David McGoldrick i spotkanie zaczęło się w sensacyjny sposób.
Dla samego Hendersona pomyłka miała szczególnie gorzki smak, ponieważ w poprzednim sezonie strzegł on właśnie bramki Sheffield.
Manchester United ma jednak w swoim zwyczaju, że po opieszałym początku, zaczyna powoli wchodzić na obroty. W tym przypadku różnica polegała na tym, że podopieczni Ole Gunnara Solskjaera zaczęli odrabiać straty jeszcze przed przerwą.
W 26. minucie znakomicie na pozycję wypuszczony został Marcus Rashford, który nie zastanawiał się zbyt długo i celnym strzałem doprowadził do remisu. Kilka chwil później było już 2:1 dla gości, a tym razem niepewną interwencję bramkarza po drugiej stronie boiska wykorzystał Anthony Martial.
42 – Marcus Rashford has scored 42 goals under Ole Gunnar Solskjær in all competitions – the most by any Manchester United player under a single manager since Sir Alex Ferguson retired in 2013. Crucial. pic.twitter.com/ZxqPJOanVm
Po zmianie stron Czerwone Diabły poszły za ciosem i kiedy w 51. minucie kolejnego gola zdobył Rashford, który wykorzystał katastrofalny błąd Ramsdale’a, można było już postawić tezę, że nic złego gościom stać się nie może.
Miejscowi próbowali się jeszcze poderwać, ale nie mieli tego dnia – tak zresztą jak podczas innych spotkań w tym sezonie – zbyt wielu argumentów. W 87. minucie udało się zmniejszyć rozmiary porażki za sprawą drugiego trafienia McGoldricka, ale było to już wszystko na co gospodarze mogli sobie pozwolić tego dnia.
Z hukiem spadli z Premier League. To może być ich nowy trener
Burnley nie ma już nawet matematycznych szans na utrzymanie się w Premier League. Do końca sezonu zespół poprowadzi Michael Jackson, który tymczasowo przejął schedę po Scottcie Parkerze. Tymczasem media wskazały menedżera mogącego od przyszłego sezonu na stałe przejąć stery w ekipie The Clarets.