Dobry mecz na St. James’s Park. City lepsze od Newcastle
Kibice, którzy we wczesne sobotnie popołudnie zgromadzili się na St. James’s Park byli świadkami niezwykle interesującego spotkania. Miejscowe Newcastle United przegrało z Manchesterem City 1:3, jednak wstydu swoim fanom nie przyniosło.
St. James’s Park zdobyte. Obywatele zaczynają pogoń za Manchesterem United
Gospodarze rozpoczęli mecz z wysokiego „C” i w ciągu pierwszych kilku minut raz za razem szturmowali bramkę Joe Harta. Ten bronił jednak fenomenalnie i nie dał się pokonać. Podopieczni Roberto Manciniego przetrwali ciężkie chwile i w 10. minucie odpowiedzieli. Yaya Toure zagrał świetną prostopadłą piłkę do Samira Nasriego, a ten wyłożył ją do wychodzącego na czystą pozycję Kuna Aguero. Argentyńczykowi nie zostało już nic innego jak wpakować futbolówkę do pustej bramki.
Jeszcze przed przerwą Obywatele wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Javi Garcia wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i strzałem głową pokonała Tima Krula. Warto dodać, że blisko wybicia piłki z linii bramkowej był Davide Santon, jednak nie trafił w nią czysto, a ta wtoczyła się do bramki.
Newcastle na początku drugiej połowy zdołał strzelić gola kontaktowego, którego autorem był Demba Ba, jednak jak się okazało, było to już wszystko na co gospodarze mogli sobie pozwolić tego dnia. Sroki miały jeszcze co prawda swoje okazje, ale Joe Hart nie dał się już drugi raz pokonać.
Do swojej bramki musiał za to po raz kolejny zajrzeć Krul, który w 78. minucie skapitulował po uderzeniu Yaya Toure z najbliższej odległości. Wynik już do końca nie uległ zmianie i Manchester City dopisał na swoje konto niezwykle ważne trzy punkty.
Gwiazda Chelsea ucina spekulacje. „Wszyscy lubimy plotki”
Wedle angielskich mediów, Cole Palmer ma być niezadowolony z życia w Londynie i chce wrócić do Manchesteru. Pomocnik Chelsea stanowczo zaprzeczył jednak tym doniesieniom.
Menedżer Arsenalu przestrzega przed euforią. „To nic nie znaczy”
Po pewnym zwycięstwie z Sunderlandem AFC, Arsenal FC prowadzi w tabeli Premier League już z dziewięciopunktową przewagą. Menedżer "Kanonierów", Mikel Arteta przestrzega jednak kibiców przed przesadnym optymizmem.
Fernandes wskazał autora sukcesów MU. „Wie, co to znaczy”
Zwycięstwo z Tottenhamem Hotspur było już czwartym z rzędu Manchesteru United pod wodzą tymczasowego menedżera, Michaela Carricka. Bruno Fernandes nie jest jednak zaskoczony takim obrotem wydarzeń.