Fernando Santos dzisiaj o 13 zostanie zaprezentowany przez Cezarego Kuleszę jako nowy selekcjoner reprezentacji Polski. Doświadczony szkoleniowiec będzie piątym trenerem z Portugalii, który rozpocznie pracę w naszym kraju. Dorobek czterech szkoleniowców, którzy pracowali nad Wisłą, nie rzuca na kolana.
O Paulo Sousie pamiętamy na pewno wszyscy. Portugalczyk przyszedł dwa lata temu w miejsce Jerzego Brzęczka i miał postawione dwa cele: wyjść z grupy na EURO i zakwalifikować się na mistrzostwa świata. Pierwszego planu nie udało się zrealizować, zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie, zdobywając zaledwie jeden punkt. Eliminacje mundialu również nie były spektakularne, choć cel minimum udało się osiągnąć. Biało-czerwoni zajęli drugie miejsce, uzyskali prawo gry w barażach, ale w nich Sousa już nie poprowadził naszej drużyny narodowej, ponieważ uciekł do Brazylii. Niesmak pozostał olbrzymi, niektórzy tęsknią za ofensywnym stylem gry Siwego Bajeranta, ale zapominają o totalnej dezorganizacji defensywnej naszego zespołu.
Sousa był jedynym portugalskim trenerem, który pracował z naszą drużyną narodową. Santos będzie drugim. Mamy natomiast w historii PKO Ekstraklasy trzy przypadki Portugalczyków. Wszystkie zakończyły się katastrofą.
Najnowsza ligowa historia to Ricardo Sa Pinto w Legii Warszawa. 45-krotny reprezentant Portugalii popracował przy Łazienkowskiej pół roku i nie zostawił po sobie zbyt wielu pozytywnych wspomnień. Najpierw nie udało mu się odwrócić losów dwumeczu z Dudelange w eliminacjach Ligi Europy, w PKO Ekstraklasie też nie było spektakularnych wyników, a jako gwóźdź do trumny możemy doliczyć odpadnięcie z Fortuna Pucharu Polski po porażce z… pierwszoligowym Rakowem Częstochowa. Liczba przedziwnych historii na temat Sa Pinto podczas pracy w Legii jest niezliczona, a po jego odejściu wszyscy w klubie odetchnęli.
Znacznie krótsze epizody w Polsce zaliczyli jego rodacy. Quim Machado został ogłoszony trenerem Lechii Gdańsk przed startem sezonu 2014-15, ale dotrwał tylko do pierwszej przerwy na zgrupowania reprezentacji we wrześniu. Bilans? 9 meczów, 3 zwycięstwa, 3 remisy i 3 porażki. Nad morzem mówiono o nim, że nie należał do tytanów pracy. Treningi były lekkie i przyjemne, a efekty było widać na boisku, gdzie drużyna sobie nie radziła.
Komplet portugalskich trenerów w PKO Ekstraklasie uzupełnia Jorge Paixao w Zawiszy Bydgoszcz. Został zatrudniony przed tym samym sezonem co Machado, a na stanowisku wytrwał dwa tygodnie krócej. 10 meczów, 2 zwycięstwa i 8 porażek spowodowały jego zwolnienie.
Oczywiście, jest też jeden pozytywny przykład, ale w niższej lidze. Mowa o Goncalo Feio, który był asystentem w Legii Warszawa, Wiśle Kraków, a do niedawna w Rakowie Częstochowa. Dzisiaj Portugalczyk jest pierwszym trenerem Motoru Lublin, a kibice ekipy z Lubelszczyzny twierdzą, że był to najlepszy transfer w ostatnich latach. Może to właśnie Feio sprawi, że Motor wejdzie na zaplecze PKO Ekstraklasy?
Santos to zdecydowanie najbardziej utytułowany portugalski trener spośród tych, którzy pracowali w Polsce. Czas na budowę i wprowadzanie swojej wizji ma idealny, ponieważ eliminacje mistrzostw Europy są tak naprawdę tylko formalnością. Nazwisko mocne, warsztat konkretny, wizja nastawiona głównie na wynik – jak to wypali w reprezentacji Polski?