Angel Di Maria jest zdeterminowany do zmiany barw klubowych. Argentyńczyk jest kuszony przez Barcelonę i chcę kontynuować swoją karierę właśnie na Camp Nou. Nie wiadomo, czy zgodę na taki transfer wyda Paris Saint-Germain.
Angel Di Maria na liście życzeń Barcelony (fot. Grzegorz Wajda)
Barcelona próbuje wzmocnić swoją kadrę po odejściu Neymara. Brazylijczyk przeniósł się do wspomnianego PSG za zawrotną kwotę 222 milionów euro, jednak „Dumie Katalonii” wcale nie było łatwo wydać tych pieniędzy na nowych graczy. Pierwszym, który przeniósł się na Camp Nou był Ousmane Dembele z Borussii Dortmund, drugim może zostać właśnie Di Maria.
„Cadena SER” donosi, że Argentyńczyk poprosił Unaia Emery’ego, szkoleniowca Paris Saint-Germain o wyrażenie zgody na przeprowadzkę do Hiszpanii. Wiadomo, że paryżanie odrzucili już dwie oferty w sprawie Di Marii – na 25 i 30 milionów euro.
Nieoficjalnie można się dowiedzieć, że PSG nie chce robić interesów z Barceloną. Stanowisko władz klubu może się jednak zmienić, gdy strona katalońska złoży dużo wyższą ofertę.
W ubiegłym sezonie Angel Di Maria wystąpił na wszystkich frontach w 43 spotkaniach, w których udało mu się strzelić 14 goli i zapisać na swoim koncie 15 asyst.
Przed przeprowadzką do Paryża, 29-letni skrzydłowy grał w takich klubach jak Manchester United, Real Madryt, Benfica Lizbona i Rosario.
Ofensywa transferowa Realu Madryt! Portugalczyk bardzo blisko Królewskich
Los Blancos są bardzo blisko zakontraktowania Bernardo Slivy. Portugalczyk od 1 lipca zostanie wolnym agentem po tym, jak wygaśnie jego umowa z Manchesterem City.
Było to wiadome już od długiego czasu, jednak Real Madryt w końcu to potwierdził. Portugalczyk wraca na Bernabeu i poprowadzi Real w przyszłym sezonie.
Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.