Francuzi rozpoczęli mistrzostwa Europy od zwycięstwa. Podopieczni Didiera Deschampsa pokonali na Stade de France Rumunów (2:1), ale wygrana nie przyszła im łatwo. Nic więc dziwnego, że selekcjoner Trójkolorowych odetchnął po końcowym gwizdku z ulgą.
Francuscy kibice mieli po meczu z Rumunią powody do zadowolenia (foto: J.Berndt)
Dla Francuzów piątkowy mecz miał ogromne znaczenie. To przecież gospodarze Euro 2016, którzy muszą sobie radzić z ogromną presją i oczekiwaniami ze strony kibiców. – Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwy mecz. Rumunia to przecież dobry rywal, który nie awansował na mistrzostwa przypadkowo – powiedział Deschamps.
– Mieliśmy trochę problemów, ale także swoje szanse. W końcówce nasze starania zostały wynagrodzone i chociaż nie wszystko było idealne, to udało się wygrać. To ważne, ponieważ mecz otwarcia wielkiego turnieju nigdy nie jest łatwy – dodał.
Deschamps jest zdania, że taka wygrana pozwoli zdjąć z barków piłkarzy nieco presji. – To zwycięstwo na pewno pozwoli nam uwierzyć w swoje możliwości i da całej drużynie dużo spokoju – zakończył.
Oprócz Rumunii, Francja zmierzy się jeszcze w rozgrywkach grupowych z takimi rywalami jak Albania i Szwajcaria.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.