Niedzielne derby Mediolanu były wyjątkowe. Po raz pierwszy w ponad stuletniej historii odbyły się na sztucznej murawie.
W kilku poprzednich sezonach historia się powtarzała. Na dwa, góra trzy dni przed derbami do Mediolanu dowożono tirami świeżutką, pachnącą trawę wprost z Holandii i jak dywan rozkładano na stadionie San Siro. Kluby solidarnie dzieliły się niemałymi kosztami – wychodziło w sumie mniej więcej 200-250 tysięcy euro i tak co najmniej sześć razy w roku, a piłkarze cieszyli grą.
Taki stan jednak nie trwał długo. Trawa więdła w błyskawicznym tempie. Mimo że pieczołowicie troszczyli się o nią najlepsi ogrodnicy i pod ziemią schowany był najnowocześniejszy system ogrzewania i nawilżania. Ponoć nic lepszego w tej dziedzinie człowiek nie wymyślił od tego, co jest zainstalowane na San Siro. Nawet w największe mrozy temperatura przy gruncie nie schodziła poniżej 10 stopni Celsjusza. Płyta 24 godziny na dobę znajdowała się pod ścisłą i wykwalifikowaną ochroną. Każdy, kto uczestniczył w wycieczce po San Siro wie, że podczas niej można dotknąć niemal wszystkiego, wszędzie zajrzeć, z szatniami włącznie, ale miejsce święte to murawa. Bron Boże na nią wdepnąć. Przypomina o tym przewodnik, groźnie informują tabliczki wetknięte przed liniami oddzielającymi zielony prostokąt.
Duża intensywność rozgrywanych meczów, ograniczony wysokimi trybunami i szerokim dachem dostęp słonecznego światła, brak przewiewu i niskie temperatury w miesiącach zimowych robiły jednak swoje. W efekcie piłkarska La Scala nie miała przez większość roku i meczów godnej swojej sławy i artystów na niej występujących areny.
(…)
W kwietniu zapadły decyzje na tak. Całą operację przekazano w ręce holenderskiej firmy Desso, która czyniła równiejszymi i piękniejszymi boiska na Wembley, Emirates Stadium i w sumie na 470 stadionach na całym świecie. Nowy trawnik w 70 procentach miał być złożony ze źdźbeł naturalnych i w 30 procentach ze sztucznych. Koszta wynosiły około miliona euro. Jednak był to wydatek jednorazowy, otrzymywało się gwarancję jakości i spokój na kilka lat. Drastycznie obniżały się koszta utrzymanie takiej murawy, która nie była podatna na wszystkie wymienione wyżej szkodliwe negatywne efekty.
Były gwiazdor Lecha nagrodzony we Włoszech. Lider drużyny Kosty Runjaica
Jesper Karlstroem znakomicie odnalazł się we włoskiej Serie A. Były pomocnik Lecha Poznań jest dziś jednym z liderów Udinese i właśnie został nagrodzony nowym kontraktem.
Lewandowski jednak nie trafi do Juventusu? Włosi mogą mieć problem
Robert Lewandowski to jeden z głównych celów Juventusu na letnie okno transferowe. Włosi jednak mogą mieć poważny problem, aby zachęcić Polaka do gry w ich barwach od przyszłego sezonu.