Derby Łodzi nie zawiodły kibiców swoich poziomem. Ostatecznie górą Widzew, który wygrał 1:0.
Początek meczu należał do gospodarzy. W pierwszych kilku minutach Widzewiacy zastosowali wysoki pressing i postraszyli trochę graczy ŁKS-u. Nie byli jednak w stanie stworzyć sobie żadnej dobrej okazji, zawsze brakowało tego „ostatniego podania”. Z czasem zaczęli budzić się piłkarze Kazimierza Moskala. Aktywny był m.in. Kay Tejan, który kilka razy sprawdził refleks Henricha Ravasa.
W kolejnych fragmentach pierwszej części meczu tempo nieco się uspokoiło. Były co prawda próby poszczególnych piłkarzy, jak na przykład Filipa Przybułka czy Kamila Dankowskiego, ale futbolówka nie mogła znaleźć drogi do siatki.
Aż do 45. minuty. Wówczas świetną akcję indywidualną przeprowadził Bartłomiej Pawłowski, po czym wystawił piłkę Jordiemu Sanchezowi, a Hiszpan płaskim, ale mocnym strzałem pokonał Aleksandra Bobka. Kilka chwil później snajper z Półwyspu Iberyjskiego mógł mieć na koncie już dwa trafienia, ale sędzia po konsultacji z wozem VAR nie uznał bramki. Przyczyną był ofsajd, na którym znajdował się Sanchez. Ostatecznie oba zespoły schodziły na przerwę przy wyniku 1:0.
Po zmianie stron mocniej ruszył ŁKS, ale ponownie starania Rycerzy Wiosny nie znalazły odzwierciedlenia na tablicy z wynikiem. Niektórzy z drużyny gości, w tym m.in. Kay Tejan czy Michał Mokrzycki, próbowali doprowadzić do wyrównania, ale zawsze na ich drodze stawała jakaś przeszkoda. Często był nią Henrich Ravas, który strzegł dziś bramki Widzewa jak oka w głowie.
W końcówce spotkania na boisku mocno wrzało. Sypały się żółte kartki, sędzia pokazał nawet jedną czerwoną. Przedwcześnie boisko musiał opuścić Luis Silva. Ostatnie minuty były intensywne, arbiter doliczył bowiem 12 minut z racji problemów z widocznością, które powstały wskutek użycia środków pirotechnicznych przez sympatyków gospodarzy.
Derby dla Widzewa. Drużyna Janusza Niedźwiedzia zanotowała drugie zwycięstwo w tym sezonie ligowym. ŁKS nadal znajduje się w strefie spadkowej.
Napastnik z Betclic 1. Ligi trafi do Legii? Nowe informacje
W ostatnich dniach mówiło się, że Legia Warszawa może pozyskać napastnika z zaplecza Ekstraklasy. Okazuje się, że szanse na transfer znacznie się zmniejszyły.