Arsenal FC od dłuższego czasu gra znacznie poniżej oczekiwań, a dziennikarze i kibice na całym świecie zastanawiają się, jaka przyszłość czeka ten zasłużony klub. W różnego rodzaju analizach i dyskusjach dominuje raczej czarnowidztwo, ale Arsene Wenger, menedżer Kanonierów cały czas zachowuje spokój.
Wiadomo, kapitan statku nie może wprowadzać na pokładzie paniki i musi tonować kiepskie nastroje, ale chyba już nikt nie ma wątpliwości, że Arsenal jest aktualnie w głębokim kryzysie. No właśnie, nikt, poza Wengerem, który stara się dostrzegać same pozytywy i strofuje pozwalających sobie na krytykę dziennikarzy. Czy jest to jedynie dobra mina do złej gry?
– Do końca rozgrywek ligowych zostały jeszcze 23 spotkania i zawsze zdążymy nadrobić straty. Co innego Liga Mistrzów. Tu jeśli już odpadasz z gry, to naprawdę odpadasz i cię nie ma – wyznał francuski menedżer. – Wiem, że obecnie bardzo modne stało się atakowanie Arsenalu, ale ten klub jest w naprawdę dobrej kondycji.
– Mamy mocny zespół i silne struktury wewnątrz klubu, które budowaliśmy przez wiele lat. Jesteśmy silni pod względem finansowym i mentalnym – ciągnął Wenger. – Wiem, że nie wszyscy się z tym zgadzają, ale takie właśnie są fakty – zakończył.
Fernandes wskazał autora sukcesów MU. „Wie, co to znaczy”
Zwycięstwo z Tottenhamem Hotspur było już czwartym z rzędu Manchesteru United pod wodzą tymczasowego menedżera, Michaela Carricka. Bruno Fernandes nie jest jednak zaskoczony takim obrotem wydarzeń.
Uraz nowego piłkarza Liverpoolu. Wzmocni „The Reds” od początku przyszłego sezonu
Jeremy Jacquet, który od 1 lipca przeniesie się na Anfield, nabawił się groźnie wyglądającej kontuzji. Na tę chwilę nie wiadomo, jak poważny jest uraz młodzieżowego reprezentanta Francji.