Coraz bardziej nerwowo zaczyna się robić na Old Trafford. Lokalne media donoszą, że po niedzielnej porażce z Newcastle United, posada Ole Gunnara Solskjaera w roli menedżera Manchesteru United zawisła na włosku.
Czy Solskjaer zdoła się obronić jak menedżer Czerwonych Diabłów? (fot. Reuters)
Postawa Czerwonych Diabłów to jedno z największych, jeśli nie największe, rozczarowanie obecnego sezonu w Anglii. Drużyna, która została w lecie wzmocniona za blisko 150 milionów funtów, zawodzi na całej linii, a porażka z kandydatem do opuszczenia szeregów Premier League, jakim niewątpliwie jest Newcastle, wprowadziła klub na nowy poziom chaosu.
W ośmiu kolejkach ligowych Manchester United wywalczył zaledwie dziewięć punktów i już na tak wczesnym etapie rozgrywek stracił dystans do najlepszych drużyn w stawce. Kibiców niepokoją nie tylko wyniki (brak wygranej na wyjeździe od marca), ale także brak stylu. Dobre występy zespołu Solskjaera można policzyć na palcach jednej dłoni i nic nie wskazuje na to, by miał on pomysł na wyciągnięcie United z tarapatów.
Nic więc dziwnego, że coraz głośniej mówi się o tym, że Norweg nie dotrwa do końca roku na swoim stołku. Ba, niektórzy wieszczą, że jego zwolnienie jest kwestią kilku najbliższych tygodni. Zdaniem byłego znakomitego obrońcy Arsenalu, dziś eksperta, który występuje w programie „Match of the Day”, Martina Keowna, sytuacja trenera Manchesteru jest dramatyczna.
– Moim zdaniem porażka z Newcastle może być początkiem końca Solskjaera w Manchesterze – stwierdził Keown. – Nie jestem zwolennikiem sytuacji, kiedy były świetny piłkarz danego klubu obejmuje jego stery jako menedżer, a potem jest zwalniany, ale musi się tu wydarzyć coś, co pokaże, że on może to naprawić. Jakaś iskra. Tymczasem, wszystko w Manchesterze wydaje się wymykać spod kontroli – dodał.
Wśród potencjalnych następców norweskiego menedżera wymienia się m.in. takich fachowców jak Massimiliano Allegri czy wciąż zatrudniony w Tottenhamie, ale znajdujący się ostatnio na cenzurowany Mauricio Pochettino.