„Czułem, że Ilja Szkurin odbił piłkę ręką”. Szymon Marciniak wyjaśnia największe kontrowersje meczu Legii z Jagiellonią
Po wczorajszym starciu w ćwierćfinale Pucharu Polski między Legią Warszawa a Jagiellonią Białystok więcej niż o samej boiskowej rywalizacji czy postawie zawodników obu drużyn mówi się o wielkich kontrowersjach sędziowskich. Szymon Marciniak, który był głównym sędzią VAR w tym spotkaniu, wytłumaczył decyzje arbitrów w rozmowie z Rafałem Rostkowskim z TVP Sport.
Fot. Michał Kość/PressFocus
W środowy wieczór na stadionie przy ulicy Łazienkowskiej 3 Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok 3:1 i awansowała tym samym do półfinału Pucharu Polski.
Okoliczności zwycięstwa stołecznej drużyny oraz decyzje podejmowane przez głównego sędziego boiskowego Piotra Lasyka, który był w nich wspierany przez wóz VAR, wywołały jednak ogromne kontrowersje. Zwłaszcza te dotyczące potencjalnych dwóch rzutów karnych dla Dumy Podlasia.
Jeden z nich został odgwizdany, a następnie anulowany po długiej analizie, natomiast we wcześniejszej sytuacji wydawało się, że Ilja Szkurin ewidentnie dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym.
Szymon Marciniak, który był wczoraj pierwszym arbitrem wideo, w rozmowie z Rafałem Rostkowskim z portalu sport.tvp.pl wyjaśnił decyzje zespołu sędziowskiego, które wzbudziły największe wątpliwości.
– Miałem do dyspozycji ujęcia z siedmiu kamer i żadne z tych ujęć nie dowodzi, że piłka uderzyła w rękę Szkurina. Widać, że piłka po zagraniu Pululu uderzyła Szkurina w głowę. Oczywiście, że „śmierdzi” tym, że piłka mogła też dotknąć ręki, ale nie mam na to ani jednego dowodu. Słyszałem, że powtórka tej sytuacji była pokazana po zrobieniu „zooma”, ale widać na niej piłkę pod ręką, a nie uderzenie czy dotknięcie piłki ręką… – powiedział Marciniak.
– Na powtórce widać piłkę pod ręką Szkurina, ale na tej podstawie nie można stwierdzić kategorycznie, że ręka dotknęła piłki. Tego po prostu na żadnym ujęciu nie widać. Na żadnym ujęciu z żadnej kamery nie widać kontaktu piłki z ręką Szkurina. […] Jak jesteś VAR-em, to musisz mieć dowód na kontakt piłki z ręką. Nie miałem takiego dowodu, dlatego nie zawołałem Piotra Lasyka do monitora – zaznaczył.
Marciniak skomentował również drugą kontrowersyjną sytuację w polu karnym Legii: – […] Powiedziałem, że zawodnik Jagiellonii jest pierwszy, zagrywa piłkę lewą nogą w swoją lewą stronę, a tuż potem Wszołek stawia nogę. I to jest bardzo ważne. Tak jak w FIFA: ważna jest kolejność. Wszołek stawia nogę, a zawodnik Jagiellonii robi ruch prawą nogą i nią lekko zahacza o prawą nogę Wszołka.
W tym przypadku jednak determinujący był wcześniejszy faul na Rubenie Vinagre: – Niezależnie od szczegółów tej fazy akcji, wcześniej był faul na lewym obrońcy Legii. Przy linii bocznej o piłkę walczyli Dusan Stojinović, Miki Villar i Ruben Vinagre. Zawodnik Legii został tam uderzony w kolano, wtedy piłkę przejęła Jagiellonia. Dlatego rzut karny i tak musiałby zostać odwołany nawet wtedy, gdyby Wszołek rzeczywiście popełnił faul w polu karnym. (JG)
Źródło: sport.tvp.pl
Wszołek zastawia mu drogę i dostęp do piłki nie dotykając jej i nie interesując się nią w ogóle , ewidentnie uniemożliwia mu dojście do piłki po dryblingu. Karny to jasne -jak wymuskana wysokim ego glaca sędziego z VARu !