Czerwone Diabły uciekły spod gilotyny. Z 0:2 na 3:2!
Kibice, którzy w sobotnie późne popołudnie zameldowali się na Villa Park w Birmingham na pewno nie żałują pieniędzy wydanych na bilety. Aston Villa stoczyła niezwykle zacięty bój z Manchesterem United, jednak mimo prowadzenia 2:0 gospodarze pozostali z pustymi rękami.
To był mecz Javiera Hernandeza. Meksykanin po raz kolejny uratował Manchester United
The Villans wyszli na prowadzenie tuż przed przerwą. Andreas Weimann otrzymał świetną piłkę w polu karnym United i nie zastanawiając się długo, huknął jak z armaty. Strzał był tak mocny, że David De Gea nie był w stanie zareagować. Czerwone Diabły straciły gola do szatni.
Kiedy w drugiej połowie Weimann podwyższył na 2:0, wydawało się, że trzy punkty zostaną w Birmingham. Nic bardziej mylnego! Podopieczni Sir Alexa Fergusona wzięli się ostro do pracy, a Szkot raz jeszcze udowodnił, że ma niesamowitego nosa do zmian. Tuż po przerwie wprowadził on na boisko Javiera Hernandeza i jak się okazało, była to roszada na wagę trzech punktów.
W 58. minucie Meksykanin dostał ładną piłkę od Paula Scholesa i dość szczęśliwie pokonał Guzana. Minęło kilka kolejnych minut, a na Villa Park mieliśmy już remis. Rafael dośrodkował w pole karne, piłkę głową strącił Hernandez, a własnego bramkarza pokonał Ron Vlaar.
To jednak nie był koniec. Wicemistrzowie Anglii poczuli krew i i tuż przed końcem meczu zadali decydujący cios. Robin van Persie dośrodkował z rzutu wolnego, a piłkę głową do bramki Aston Villi skierował… oczywiście Hernandez. Manchester United wrócił z dalekiej podróży i za stanu 0:2 doprowadził na 3:2! Niesamowity mecz!
Pep Guardiola zaskoczył przed meczem z Chelsea. „Nie będziecie musieli organizować konferencji prasowej”
Szkoleniowiec Manchester City jeszcze przed spotkaniem Arsenalu z Bournemouth (1:2) stwierdził, że konferencja prasowa przed meczem jego drużyny z Kanonierami nie będzie mieć sensu, jeśli nie pokonają Chelsea.
Mohamed Salah o sobie przypomniał. Liverpool z pewnym triumfem nad Fulham
Liverpool po przegranej 0:2 z Paris Saint-Germain potrzebował odbudowania przed rewanżem u siebie. Udało mu się zbudować morale dzisiejszym triumfem przeciwko Fulham.