Czerwona kartka, decydujący gol w 86. minucie. Pogoń odwróciła losy meczu w Łodzi
Widzew Łódź przegrał u siebie 1:2 z Pogonią Szczecin w 6. kolejce Ekstraklasy, mimo że prowadził od 21. minuty. Gospodarze kończyli piątkowy mecz w osłabieniu, a goście strzelili decydującego gola w 86. min.
Widzew przystępował do piątkowego meczu jako 8. zespół ligi, z kolei Pogoń – jako drużyna ze strefy spadkowej, która jest o krok od rozstania z kluczowym piłkarzem, Efthymisem Koulourisem. Jego miejsce w ataku zajął… Kamil Grosicki, który już na początku spotkania oddał ciekawy strzał w kierunku bliższego słupka (ostatecznie boczna siatka).
Po chwili Widzew mógł objąć prowadzenie. Sebastian Bergier otrzymał płaskie podanie prostopadłe za linię obrony, znalazł się sam na sam z Valentinem Cojocaru, który odbił piłkę do boku. W 14. min Musa Juwara popisał się odbiorem na wysokości koła środkowego i próbował lobować praktycznie z połowy boiska, lecz Maciej Kikolski nie dał się zaskoczyć.
W 21. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie. Juljan Shehu podał w pole karne, Bergier sprytnie wystawił piłkę, a Dion Gallapeni oddał strzał (obroniony przez Cojocaru) i po chwili skutecznie dobijał.
Łodzianie prowadzili grę, znacznie częściej posiadali piłkę i przebywali na połowie gości, mieli więcej sytuacji w ofensywie. Można wspomnieć m.in. o mocnym strzale Shehu z dystansu, przy którym dobrze zachował się golkiper Pogoni.
W 37. min Widzew był o krok od gola na 2:0. Lindon Selahi oddał strzał, piłka odbiła się rykoszetem od Jana Biegańskiego, obiła poprzeczkę i została złapana przez Cojocaru.
Widzew miał zdecydowaną przewagę i do przerwy powinien spokojnie prowadzić, ale Pogoń zdołała wyrównać w czasie doliczonym. Goście krótko rozegrali rzut wolny, Juwara dośrodkował z prawej strony na dalszy słupek, a Marian Huja skutecznie główkował z ok. 5. metra, po koźle.
W 52. minucie Pogoń poszła za ciosem. Adrian Przyborek prostopadle podał w kierunku Juwary, ten wygrał pojedynek z Gallapenim i znalazł się sam na sam z Kikolskim, którego pokonał po strzale z prawej strony pola karnego na dalszy słupek. Jak się okazało, radość gości była chwilowa, gdyż sędzia obejrzał powtórki na monitorze i po analizie VAR anulował gola, dopatrując się faulu zawodnika Portowców na piłkarzu Widzewa.
Mimo tego, Pogoń w końcu miała dobry moment, grała odważniej i więcej z przodu, potrafiła trochę zagrozić, z kolei w 66. minucie dobrze się wybroniła. Mariusz Fornalczyk przedarł się lewą stroną pola karnego i podał wzdłuż bramki, Linus Wahlqvist świetnie interweniował, a następnie został brutalnie sfaulowany przez Bergiera, który trafił go nogą w głowę i obejrzał czerwoną kartkę.
Szczecinianie chcieli wykorzystać grę w przewadze, tworzyli kolejne sytuacje, byli blisko drugiego gola, ale świetną szansę zmarnował Przyborek.
W 86. minucie Pogoń zdołała objąć prowadzenie. Grosicki wbiegł w pole karne z lewej strony, zszedł na prawą nogę i wycofał do Przyborka, który ładnie uderzył z 18. metra, z tzw. pierwszej piłki, w kierunku dalszego słupka, po ręce Kikolskiego.
Miejscowi próbowali odpowiedzieć, ale przyjezdni dowieźli cenne zwycięstwo.
1 Komentarz
najstarszy
najnowszyoceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze
Jurek
22 sierpnia, 2025 22:44
Niestety trenerzy z zagranicy są przereklamowani , więc czas na polskiego trenera , a są bardzo dobrzy , kwestia tylko kto to będzie …
Jagiellonia Białystok jest liderem, Wisła Płock i Górnik Zabrze znajdują się na podium, a w strefie spadkowej Legia Warszawa, Widzew Łódź i Bruk-Bet Termalica Nieciecza. Zobacz, jak wygląda tabela Ekstraklasy po sobotnich spotkaniach.
SKRÓT MECZU: Jagiellonia Białystok 4:1 Motor Lublin
Do przerwy na tablicy wyników widniało 1:1, ale w drugiej połowie Jaga wrzuciła kolejne biegi i rozbiła Motor Lublin. Obejrzyj gole i najciekawsze akcje spotkania.
Legia Warszawa w dramatycznych okolicznościach uratowała punkt. Gdy wydawało się, że Arka dowiezie zwycięstwo do końca, w doliczonym czasie gry do siatki trafił Antonio Colak.
Niestety trenerzy z zagranicy są przereklamowani , więc czas na polskiego trenera , a są bardzo dobrzy , kwestia tylko kto to będzie …