Śląsk Wrocław po szalonym meczu zremisował z Widzewem Łódź 3:3. Pościg zaczął się przy wyniku 1:3 dla gości, którzy od 7. minuty grali w osłabieniu.
Obie drużyny miały coś do udowodnienia po porażkach w zeszłym tygodniu. Śląsk przegrał w derbach z Zagłębiem 1:2, a Widzew uległ Koronie Kielce. Coraz głośniej mówiło się w mediach, że porażka trenera Vukovicia z beniaminkiem może sprawić, że przybliży się do utraty pracy.
SZALONY REMIS WE WROCŁAWIU
Choć już w 7. minucie Przemysław Wiśniewski został odesłany do szatni po obejrzeniu czerwonej kartki, tak trzeba powiedzieć, że goście po profesorsku rozegrali pierwszą połowę. Natychmiast Łodzianie przeszli na piątkę z tyłu w linii i wykorzystywali błędy Śląska w rozegraniu. Tak w 15. minucie pierwszego gola zdobył Garcia, a w 36. minucie podwyższył Alvarez.
Druga połowa to szybki start Wrocławian i gol na 1:2 po samobóju Kapuadiego. Widzew jednak nie zamierzał wyłącznie się bronić do 90. minuty i takie podejście się opłaciło. W 63. minucie bramkę zdobył kolejny Hiszpan na placu, czyli Angel Baena. Wydawało się, że jest po meczu.
Wtedy do Widzewa wróciły stare demony, czyli fatalne końcówki spotkań. Na 12 minut przed końcem gola kontaktowego zdobył Banaszak, a w 89. minucie na remis trafił Shabani. Śląsk zremisował z Widzewem 3:3, który mimo gry w niedowadze może czuć ogromny niedosyt.
SZALEŃSTWO WE WROCŁAWIU! 🔥 Co to był za mecz?! 🤯 Śląsk odrobił straty i remisuje z Widzewem 3 do 3! 🚀 pic.twitter.com/cubruXXPHs
Po 110 dniach od meczu o Superpuchar Polski, Górnik Zabrze znów zmierzył się z Lechem Poznań, tym razem rewanżując się za porażkę 1:3. W lipcu mistrz Polski wygrał dzięki dużej intensywności, teraz zapłacił cenę za niewytłumaczalny minimalizm.
Skoro Widzew stać na dobrych zawodników to pewnie też stać na dobrego trenera
🔴⚪️🔴
Bez Siemienca Maslowski nie istnieje. Oplaceni influencerzy tu juz nic nie pomoga.