Reprezentant Polski w hicie ligi portugalskiej musiał opuścić plac gry z uwagi na kontuzję. Pierwsze obrazki grymasu bólu zawodnika wypożyczonego z Arsenalu były dość martwiące.
Hit w Porto nie zawiódł pod kątem napięcia i emocji. Natomiast jeśli chodzi o liczbę stwarzanych szans i piłkarską jakość – spodziewaliśmy się więcej. Przez większość czasu wydawało się, że mecz skończy się 0:0, albo gospodarze dowiozą jednobramkowe prowadzenie uzyskane w 76. minucie.
Ostatecznie na Estadio do Dragao padł remis po rzucie karnym w końcowym akcie widowiska. Podział punktów nadal stawia drużynę Farioliego na pole position w walce o mistrzostwo, ale tylko z czteropunktową przewagą.
Utrata prowadzenia w ostatniej akcji nie jest jedynym powodem do zmartwień liderów ligi portugalskiej. Kontuzji w 63. minucie nabawił się reprezentant Polski – Jakub Kiwior. Do problemów zdrowotnych naszego kadrowicza odniósł się trener Dragoes.
– Sytuacja z Jakubem Kiwiorem nie wydaje mi się najgorsza. Powiedział, że poczuł coś w przywodzicielu, ale ból z czasem ustał – mówił włoski szkoleniowiec FC Porto.
Jakub Kiwior przedwcześnie zakończył poniedziałkowy mecz ligi portugalskiej ze Sportingiem CP. Obrońca FC Porto opuścił boisko w 63. minucie, z powodu kontuzji. Zmienił go Thiago Silva.