Starcie Standardu Liege z Wisłą Kraków zakończyło się wielką szarpaniną piłkarzy na boisku, jednak jak się okazało nie był to koniec pozasportowych emocji na Stade Maurice Dufrasne.
Tuż po końcowym gwizdku ponownie dali o sobie znać kibice krakowskiego klubu, którzy nie za bardzo mogli się pogodzić z odpadnięciem swoich pupili z europejskich pucharów. Chuligani Wisły próbowali po meczu sforsować ogrodzenie i wejść na boisko. Ich zapały musiała ostudzić policja, która użyła gazu łzawiącego.
Był to drugi incydent z kibicami Białej Gwiazdy w roli głównej podczas czwartkowego meczu. Do pierwszego doszło tuż przed początkiem spotkania, kiedy to nie potrafili oni odpowiednio się zachować podczas minuty ciszy ku pamięci Guy’a Namuroisa, trenera od przygotowania fizycznego Standardu.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.