Christian Eriksen: Mimowolny następca Michaela Laudrupa
W trakcie trwającej niemal przez całe letnie okno sagi z Garethem Bale’em Tottenham systematycznie podbijał cenę transferu i kupował na potęgę potencjalnych zmienników. Ostatnią z siedmiu nowych twarzy na White Hart Lane jest Christian Eriksen. Po dwóch miesiącach nowego sezonu Premier League to właśnie młody Duńczyk wygląda on kogoś, kto ma najlepsze papiery, by zastąpić sprzedanego do Realu Madryt Walijczyka.
KAZIMIERZ OLESZEK
Kiedy byłem niedawno w Kopenhadze, by obserwować mecz Dania – Włochy, który ostatecznie pogrzebał szanse gospodarzy na występ w barażach o mundial w Brazylii, szukając jakichś pozytywów, większość fachowców i kibiców powtarzała mi: – Zobaczysz za rok, może dwa, Europa – tak jak teraz Bale’em – będzie się pasjonowała dokonaniami Eriksena. To największy talent w naszym futbolu od czasów Michaela Laudrupa.
Zaraz po tym niektórzy z moich rozmówców dodawali z lekkim uśmieszkiem na ustach: – Christian jest skazany na sukces.
Urodził się w 1992 roku, kilka miesięcy po tym, jak ogarnięta wojną domową była Jugosławia została wycofana z Euro i na jej miejsce ściągnięto w trybie awaryjnym z urlopów braci Laudrupów, Schmeichela i spółkę. Miesiąc po tym na ulicach duńskich miast i wsi piwo lało się hektolitrami, gdyż na najwyższym podium czempionatu Starego Kontynentu stanęła Landsholdet, czyli ich drużyna narodowa.
Urodzony w Middelfart Eriksen swój wielki talent ujawnił w klubie OB Odense. Tym samym, gdzie przez wiele lat bronił Arkadiusz Onyszko. Odpowiedzialny za wyszukiwanie i potem szkolenie młodzieży w klubie z wyspy Fionia Uffe Pedersen nie miał cienia wątpliwości, że oto pod jego skrzydła trafił talent czystej wody: – Kiedy zaczynasz pracę z dzieciakami, to widzisz, jak szybko rosną, często wyglądają dość zabawnie, biorąc pod uwagę na przykład koordynację ruchową. Christian Eriksen od razu wyglądał, jakby był skazany na sukces. Kolejne szczeble piłkarskiej edukacji pokonywał błyskawicznie. Potrzebował dwóch, trzech meczów, by okazać się najlepszym w swojej albo starszej grupie wiekowej. Wyróżniał się przede wszystkim techniką, ale także kreatywnością. Jego naturalną pozycją jest dziesiątka. Mając piłkę przy nodze, potrafi regulować tempo gry, niczym metronom.
(…)
Cały artykuł w najnowszym wydaniu tygodnika Piłka Nożna! Już w kioskach!
Drużyna Polaków upokorzona! Stade Rennes przegrało aż 0:4 [WIDEO]
Stade Rennais przegrało aż 0:4 z AS Monaco. W drużynie przegranych zagrali Przemysław Frankowski oraz Sebastian Szymański. Ten drugi zadebiutował w barwach francuskiej ekipy.