Sędzia podyktował aż cztery rzuty karne, z czego jedynie dwa zostały wykorzystane. Jakby tego było mało, tyszanie kończyli spotkanie w osłabieniu.
– Na pewno i kibice, i zawodnicy przeżyli pewien horror – rzadko zdarza się, żeby w jednym meczu były cztery rzuty karne, z czego jeszcze dwa niewykorzystane – powiedział po meczu Przemysław Cecherz, trener GKS-u.
– Z ciężkiego terenu, jakim jest Nowy Sącz wywozimy punkt i z tego należy być zadowolonym. Szczególnie wywalczony w takich okolicznościach. Mam trochę pretensji do zawodników o niewykorzystanie czterech sytuacji w pierwszej połowie, w których wystarczyło tylko dołożyć nogę. Gdyby udało się objąć prowadzenie, to może rezultat byłby dla nas korzystniejszy. Tak jak jednak powiedziałem, jesteśmy zadowoleni z punktu wywalczonego na inaugurację sezonu – dodał.