Poniedziałkowy wieczór raz jeszcze pokazał, że wprowadzenie nowoczesnej technologii do piłki nożnej jest koniecznością, a nie wymysłem pokrzywdzonych przez sędziów. Do grona tych ostatnich dołączyli zawodnicy Evertonu FC.
Podopieczni Davida Moyes w meczu z Newcastle United łącznie aż pięć razy umieszczali piłkę w bramce rywali, jednak aż trzy gole nie zostały im uznane, z czego w dwóch przypadkach karygodne błędy popełnili sędziowie.
O ile za odgwizdanie pozycji spalonej Nikicy Jelavicia nie można mieć do nich pretensji, to już w kolejnych przypadkach zawiedli na całej linii. Najpierw nie uznali prawidłowo zdobytego gola Marouane’a Fallainiego, który wcale nie był na spalonym, a następnie trafienia Victora Anichebe, mimo tego, że piłka po jego strzale przekroczyła całym obwodem linię bramkową.
Swojej wściekłości po meczu nie ukrywał sam Moyes. – Rozmawiałem z sędziami po końcowym gwizdku i powiedziałem im, że zabrali nam dwa prawidłowo zdobyte gole – grzmiał. – Co mogę jednak jeszcze zrobić? Czasu już nie cofniemy – dodał menedżer Evertonu.
Czerwone Diabły szukają następcy Casemiro. Trzech kandydatów w grze
Z uwagi na odejście 33-latka i niepewną przyszłość Manuela Ugarte, władze United rozglądają się za nowymi pomocnikami. Jednym z kandydatów jest Carlos Baleba z Brighton.
Krajobraz po 24. kolejce! Oto tabela Premier League
Arsenal powiększył swoją przewagę nad Manchesterem City, który zremisował 2:2 z Tottenhamem w hicie kolejki. Jak wygląda reszta stawki w angielskiej elicie?