Dobra
wiadomość dla brazylijskich kibiców przed finałami mistrzostw
świata. W hitowym meczu towarzyskim reprezentacja prowadzona przez
selekcjonera Tite wygrała 1:0 z Niemcami na wyjeździe.
Foto: REUTERS/Fabrizio Bensch
Wtorkowe
starcie Niemiec i Brazylii zapowiadało się jako absolutny hit
marcowych meczów towarzyskich. Na Stadionie Olimpijskim w Berlinie
spotkały się dwie drużyny należące do elitarnego grona faworytów
tegorocznego mundialu. Brazylijczycy poniekąd traktowali ten mecz
jako okazję do rewanżu za pamiętny półfinał poprzednich
mistrzostw świata, kiedy to przed własną publicznością doznali z
Niemcami klęski, przegrywając aż 1:7.
Ekipie
Canarinhos udało się zrewanżować za wspominany mecz z lipca 2014
roku. Brazylia odniosła w stolicy Niemiec skromne zwycięstwo 1:0.
Jedyny
gol tego spotkania padł w trakcie pierwszej połowy zmagań. W 37.
minucie gry Dani Alves podał na prawym skrzydle do Williana, a ten
wykonał dośrodkowanie w pole karne gospodarzy. Precyzyjnie dograna
piłka spadła wprost na głowę Gabriela Jesusa, który oddał mocny
strzał. Bramkarz Kevin Trapp nie zdołał zatrzymać tego uderzenia
i w efekcie piłka wpadła do siatki.
Złą
informacją dla niemieckiego selekcjonera Joachima Loewa jest nie
tylko porażka jego drużyny, ale też kontuzja Jerome’a Boatenga.
Kapitan gospodarzy w tym spotkaniu z powodu urazu musiał opuścić
boisko w 68. minucie gry. Jego miejsce na murawie zajął Niklas
Sule.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.