W późny poniedziałkowy wieczór dowiemy się, czy Włosi zdołają wywalczyć awans na mistrzostwa świata. Kciuki za swoich rodaków będzie trzymał słynny Fabio Capello, który nie ma żadnych wątpliwości, że ewentualna przegrana w barażach byłaby tragedią dla futbolu na Półwyspie Apenińskim.
Fabio Capello uważa, że brak awansu na mundial będzie tragedią dla włoskiej piłki
Italia przegrała przed kilkoma dniami ze Szwecją (0:1) i w meczu rewanżowym będzie walczyć o odrobienie strat. Łatwo nie będzie, a każdy stracony gol postawi podopiecznych Giampiero Ventury w bardzo trudnym położeniu. Gdyby Włochom nie udało się pokonać Szwedów, wtedy zabraknie ich na mundialu po raz pierwszy od 60 lat.
– Gdyby tak się stało, to byłaby tragedia – powiedział Capello. – Jeśli mam być szczery, to nie pamiętam ostatnich mistrzostw, na których Włochów zabrakło. To było w 1958 roku, a ja miałem wtedy zaledwie dwanaście lat – dodał.
– Największym problem włoskiego futbolu jest to, że zawsze szukamy wymówek, jeśli coś idzie źle. Nie podążamy także za duchem czasu. Cały świat zaczyna inwestować w akademie, kładzie twarde fundamenty pod swoją piłkę, tak jak chociażby Niemcy. W tym czasie my importujemy coraz więcej piłkarzy z zagranicy. To jest po prostu biznes – zakończył szkoleniowiec.
Italia to jeden z najbardziej utytułowanych zespołów w całej historii. Czterokrotni mistrzowie świata (1934, 1938, 1982 i 2006), a także dwukrotni srebrni medaliści od lat zaliczają się do ścisłej czołówki.
Od początku rozgrywania mundiali, Włochów zabrakło tylko w dwóch turniejach: w 1930 roku – podczas pierwszego mundialu, kiedy to Italia po prostu nie wzięła w nim udziału, a także we wspomnianym 1958, kiedy na szwedzkie finały nie udało się jej zakwalifikować.
Co ciekawe, o szansach swojej reprezentacji wypowiedzieli się włoscy kibice, którzy w sondzie zorganizowanej przez „La Gazzetta dello Sport” w zdecydowanej większości (75 procent) opowiedzieli się za tym, że ich piłkarzy na mundialu zabraknie.