Transfer Braithwaite’a do Barcelony spotkał się szydzeniem oraz niezrozumiałą przez wielu polityką transferową Dumy Katalonii. Duński napastnik potwierdza na boisku, że może być ważnym zawodnikiem Barcelony.
Braithwaite zagrał wczoraj bardzo dobre spotkanie (foto: Reuters)
Gdy duński zawodnik przychodził do Barcelony na początku tego roku, wszyscy pukali się w czoło w kierunku władz klubu. Chyba nikt nie wierzył w jakość oraz umiejętności ówczesnego zawodnika Leganés. Wielu ekspertów twierdziło, że napastnik nie reprezentuje żadnych wartości sportowych pasujących do katalońskiego krezusa. Porównywano go do Kevina-Prince Boatenga, który również został sprowadzony do FC Barcelony jako zmiennik w formacji ofensywnej i każdy wie, jak wyglądała przygoda Ghańczyka na Camp Nou.
Braithwaite nie zważał jednak na nieprzychylne opinie i w rozmowach z dziennikarzami przyznawał, że chce być zawodnikiem Barcelony na lata, stając się jej ważnym elementem w walce o najwyższe cele. Zadebiutował pod koniec lutego w starciu przeciwko Eibarowi, zagrał osiemnaście minut i pozostawił po sobie niezłe wrażenie. Zrobił różnicę, próbował „pchać” akcje ofensywne Barcelony i był pod piłką. Zagrał również w przegranym meczu przeciwko Realowi Madryt oraz rozegrał 89 minut w wygranym, domowym spotkaniu z Realem Sociedad.
Wczoraj w starciu z Mallorcą został wystawiony do pierwszego składu w miejsce Luisa Suareza. Urugwajczyk jest już w pełni zdrowy i nie widać żadnych śladów po kontuzji, jednak Quique Setién zdecydował się wystawić Duńczyka obok Leo Messiego i Antoine’a Griezmanna. Postawa Braithwaite’a mogła po raz kolejny się podobać. Zawodnikowi nie można było odmówić aktywności, brał udział w akcjach ofensywnych FC Barcelony oraz wracał pod własną bramkę i uzupełniał formację obronną, kilkukrotnie wybijając piłkę z obrębu pola karnego. Cały swój występ spiął klamrą, strzelają debiutanckiego gola w barwach blaugrana, miał również wyborną okazję do zdobycia drugiego trafienia, jednak zabrakło nieco szczęścia, aby ponownie pokonać Manolo Reinę, który zostawił nogę przy uderzeniu Duńczyka i odbita piłka przeszła obok bramki.
Quique Setién docenił dobrą grę zawodnika i wprowadzając na plac Luisa Suareza, ściągnął przeciętnego w tym spotkaniu Antoine’a Griezmanna zamiast ustawionego na środku Braithwaite’a. Hiszpańscy dziennikarze pozytywnie ocenili występ 29-latka z Esbjerg, zmieniając o nim zdanie, przypominając tym samym łatkę solidnego transferu.
Zawodnik na pewno będzie sporo grał w trakcie tego sezonu. Terminarz jest bardzo napięty i mecze będą rozgrywane co trzy dni, wskutek czego szkoleniowiec Barcelony będzie zmuszony rotować składem. Braithwaite swoją dobrą postawą zapracował na minuty w LaLiga oraz być może na debiut w rozgrywkach Ligi Mistrzów.