Boruc musi zapracować na powrót do kadry. Kuszczak pewniakiem na Anglię?!
Po tym jak Artur Boruc złożył swój podpis pod kontraktem z Southampton FC, praktycznie wszystkie polskie media jak jeden mąż zaczęły wyręczać Waldemara Fornalika i powoływać 32-latka do kadry. Tym, którzy zachłysnęli się powrotem Boruca do wielkiego futbolu radzimy nieco ochłonąć. „Holly Goalie” na chwilę obecną nie zrobił jeszcze niczego, co predestynowałoby go do ponownego założenia bluzy z orzełkiem na piersi.
Artur Boruc podpisał w końcu kontrakt z nowym klubem, ale swoją szansę dostanie dopiero w momencie, gdy zrzuci kilka kilogramów. Tematu powrotu do kadry jak na razie nie ma
Artur, daj Fornalikowi powody
Na początek trochę faktów. Boruc pozostawał bez klubu przez całe wakacje i spory kawałek września. Przez kilka dni trenował z warszawską Legią i zakładamy oczywiście, że prywatnie także dbał o swoją formę fizyczną. Po tym jak trafił do Southampton, odbył już kilkanaście sesji treningowych z nowymi kolegami, ale to wszystko zbyt mało żeby zasłużyć sobie na powrót do reprezentacji narodowej. 32-letni bramkarz od ponad trzech miesięcy nie zagrał w ani jednym spotkaniu i tak naprawdę nie ma żadnej podstawy, by w jakiś racjonalny sposób ocenić jego bieżącą formę.
Jakby tego wszystkiego było mało, bulwarówka „The Sun” podała ostatnio, że Polak ma spore zaległości i nadwagę. Nic więc dziwnego, że w środku tygodnia nie znalazł się on w kadrze Świętych na mecz Pucharu Ligi Angielskiej, a w sobotę Nigel Adkins nie zabrał Boruca do Liverpoolu na ligowe starcie z Evertonem FC. W obu tych meczach pomiędzy słupkami bramki Southampton stanął młodziutki Argentyńczyk Paulo Gazzaniga. Boruc wcześniej czy później dostanie swoją szansę, ale zanim do tego dojdzie, będzie musiał przelać wiele litrów potu na treningach i popracować solidnie na siłowni. Dopiero po tym wszystkim „Holly Goalie” będzie mógł myśleć o powrocie do kadry, a Fornalik zacząć brać go na poważnie przy swoich powołaniach. Na dzisiaj tematu Boruca w zespole narodowym po prostu nie ma.
Brak hierarchii
To, że Boruca w kadrze na razie nie ma i w najbliższych meczach go nie będzie, nie oznacza jednak, że jeśli już wróci, nie powalczy on z marszu o bluzę z numerem 1. Powód? W drużynie nie mamy obecnie bramkarza, którego moglibyśmy nazwać niekwestionowanym dominatorem. Jeszcze kilka tygodni przed EURO 2012 takim kimś miał być Wojciech Szczęsny. Wielu widziało w nim bramkarza reprezentacji na lata, ale ostatnie miesiące nie były dla golkipera Arsenalu FC zbyt udane. Pamiętna czerwona kartka w meczu z Grecją na Mistrzostwach Europy, problemy zdrowotne i – miejmy nadzieję – chwilowa utrata miejsca pomiędzy słupkami bramki Kanonierów. Przeciwko Anglii Szczęsny na pewno nie zagra, co będzie potem? Nie wiadomo.
Kolejny bramkarz kadry to Przemysław Tytoń, który zaczął nowy sezon jako numer 1 w PSV Eindhoven, jednak ostatnio stracił miejsce w bramce, a jego miejsce zajął Boy Waterman, który zbiera bardzo dobre noty i wszystko wskazuje na to, że na dłużej odstawił on Polaka na ławkę rezerwowych. Tytoń był ostatnio w grze, ale każdy kolejny tydzień spędzony w rezerwie będzie działał na jego niekorzyść.
Kto więc zostaje? Łukasz Fabiański podobno jeszcze jest zawodnikiem Arsenalu FC, ale chyba mało kto wie, co się z nim dzieje, a jeszcze mniej osób pamięta go w akcji na boisku. W podobnej sytuacji jest Grzegorz Sandomierski, który zamienił ławkę rezerwowych z Racingu Genk na ławkę z Blackburn Rovers. Jeśli ktoś jeszcze się łudzi, że wygryzie Paula Robinsona z bramki, temu radzimy zajęcie się inną dyscypliną sportu.
Najpoważniejszym kandydatem do zostania numerem 1 w reprezentacji Polski zostaje więc Tomasz Kuszczak z Brighton & Hove Albion. Były golkiper Manchesteru United gra obecnie regularnie na zapleczu Premier League i co ważniejsze, zbiera za swoje występy bardzo dobre noty. Niewykluczone, że jego ciągła gra, dobra forma i ogranie na Wyspach, skłoni Waldemara Fornalika do postawienia na Kuszczaka podczas październikowego meczu z Anglią w eliminacjach do Mistrzostw Świata.
Tyle jeśli chodzi o najbliższą przyszłość. Możemy jedynie mieć nadzieję, że już na wiosnę selekcjoner będzie miał większe pole manewru i będzie mógł wybierać spośród grających i pewnie broniących Tytonia, Szczęsnego, Boruca i Kuszczaka. Ta rywalizacja wyjdzie kadrze tylko na dobre.
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.
Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Piłkarz Roku 2025 – Robert Lewandowski
Czy Robert Lewandowski jest najlepszym piłkarzem w historii Polski, pozostaje kwestią otwartą. W futbolu nie ma obiektywnej miary pozwalającej szacować klasę poszczególnych sportowców, każdy ma prawo do subiektywnego spojrzenia i własnego wyboru. Być może ktoś, kiedyś, przez krótki czas grał lepiej niż Lewy. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości co do trzech kwestii: