Bez niespodzianki w stolicy Katalonii. FC Barcelona w 1/4 finału LM
Po pierwszym spotkaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów FC Barcelona była w bardzo komfortowej sytuacji. Kataloński gigant najpierw wygrał w Londynie z Arsenalem, a następnie dopełnił formalności na własnym terenie i awansował do ósemki najlepszych zespołów w całej Europie.
Pierwszy mecz bardzo wiele wyjaśnił w tej parze. FC Barcelona wygrała na terenie rywala 2:0 dzięki kapitalnej dyspozycji Leo Messiego, który zdobył obydwie bramki. Dzisiejsze spotkanie wydawało się formalnością, o czym zresztą wspominał nawet Arsene Wenger. – FC Barcelona na 95 procent awansowała do ćwierćfinału. Jednak to nie oznacza, że pojedziemy do Katalonii po najniższy wymiar kary. Jesteśmy Arsenalem i powalczymy – podkreślił francuski menedżer Kanonierów.
Bramki z pierwszego spotkania:
Do dzisiejszego spotkania obydwie drużyny przystępowały w zupełnie innych nastrojach nie tylko przez wynik pierwszego starcia. Otóż w weekend zupełnie niespodziewanie w Pucharze Anglii Arsenal przegrał z Watfordem, natomiast FC Barcelona rozgromiła Getafe 6:0. Był to kolejny powód, aby faworyta upatrywać w szeregach katalońskiego zespołu.
Zgodnie z zapowiedziami Wengera od pierwszych minut Arsenal rozpoczął bardzo odważnie. Goście za wszelką cenę chcieli udowodnić, że są w stanie nawiązać równorzędną walkę z Barceloną. Jednak Katalończycy przetrwali napór ze strony Kanonierów i sami zaczęli przejmować inicjatywę.
Po raz pierwszy gospodarze byli bardzo blisko wyjścia na prowadzenie w 17. minucie spotkania, kiedy to Neymar świetnym podaniem obsłużył Messiego. Argentyńczyk w sytuacji sam na sam został ostatecznie zatrzymany dzięki kapitalnej interwencji golkipera przyjezdnych.
Minutę później David Ospina był już bezradny. Tym razem w roli podającego wystąpił Luis Suarez, po którego dograniu Neymar znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Arsenalu. Szczęście opuściło Kanonierów, a piłka wylądowała w bramce przyjezdnych.
Do końca pierwszej części gry piłkarze Barcelony prezentowali ogromny spokój w swoich zagraniach. Gospodarze zupełnie zasłużenie schodzili na przerwę do szatni z minimalnym prowadzenie, chociaż trzeba uczciwie przyznać, że Kanonierzy również mieli swoje szanse. Najlepszą z nich zmarnował Mohamed Elneny.
Druga połowa spotkania rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej, czyli od przewagi Kanonierów. Jednak tym razem Arsenal potrafił udokumentować golem swoją lepszą grę. I to jakim golem! Po wymianie kilku podań ostatecznie Alexis Sanchez z prawego skrzydła zgrał piłkę przed pole karne, gdzie czekał już Elneny. Zawodnik przyjezdnych bez zastanowienia oddał mocne uderzenie, przy którym bramkarz Barcy nie miał żadnych szans.
Nadzieja na korzystny wynik powróciła wśród Kanonierów. Momentami Arsenal miał sporą przewagę, ale w końcu gospodarze się przebudzili i ponownie wyszli na prowadzenie. W 65. minucie Dani Alves dograł piłkę w pole karne, gdzie dobrze ustawiony był Suarez. Urugwajczyk oddał efektowne uderzenie nożycami, a piłka trafiła w samo okienko bramki przyjezdnych. Ospina był bez szans.
Kilkadziesiąt sekund później Kanonierzy mieli doskonałą okazję do wyrównania, ale po uderzeniu Danny’ego Welbecka piłka trafiła w poprzeczkę.
Końcówka spotkania nie była porywającym widowiskiem, ale FC Barcelona zdołała zdobyć jeszcze jedną bramkę. W ostatnich minutach meczu Messi znalazł się w sytuacji sam na sam i tym razem oszukał Ospinę ustalając wynik spotkania na 3:1.
Katalończycy zupełnie zasłużenie awansowali do ćwierćfinału Ligi Mistrzów i pozostają jednym z faworytów do ostatecznego triumfu w Champions League.
Gol bramkarza pogrążył Real Madryt i dał awans Benfice! To przejdzie do historii Ligi Mistrzów [WIDEO]
Takiego scenariusza nikt się nie spodziewał. Bramkarz Anatolij Trubin zdobył gola przeciwko Realowi Madryt, który dał awans Benfice do TOP24 Ligi Mistrzów.
Faza ligowa Ligi Mistrzów za nami! Jak wygląda tabela i kto awansował?
Faza ligowa Ligi Mistrzów 2025-26 dobiegła końca. Pierwsze osiem drużyn awansowało do 1/8 finału, szesnaście innych zagra w barażach. Jak prezentuje się klasyfikacja?
W ostatniej kolejce fazy zasadniczej Champions League Barcelona rywalizuje przed własną publicznością z Kopenhagą. Swoją drugą bramkę w tej edycji tych elitarnych rozgrywek zdobył chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy Robert Lewandowski.