Przejdź do treści
BERLIN 15.06.2024
MECZ I RUNDA GRUPA B MISTRZOSTW EUROPY 2024: HISZPANIA - CHORWACJA --- FIRST ROUND GROUP B UEFA EURO 2024 MATCH IN BERLIN: SPAIN - CROATIA
NZ DANI CARVAJAL ROBIN LE NORMAND ANTE BUDIMIR RODRI 
FOT. PATRYK PINDRAL/400MM.PL

Euro 2024

„PN” prosto z Niemiec. Berlińska corrida

Chorwatom nie udał się rewanż za finał ubiegłorocznej Ligi Narodów. W pierwszym wielkim hicie niemieckich mistrzostw Europy Hiszpanie rozbili trzeci zespół świata 3:0!

Redakcja

FOT. PATRYK PINDRAL/400 MM

JAROSŁAW TOMCZYK, BERLIN

Już w sobotnie południe tłumy kibiców hiszpańskich i przede wszystkim chorwackich tłoczyły się w ścisłym centrum Berlina czekając na otwarcie o godzinie 14:00 zlokalizowanych tu stref kibica. Chorwatów w kraju nas Łabą mieszka około ćwierć miliona, nic dziwnego, że przy okazji pierwszego meczu swojej reprezentacji na EURO dosłownie zalali niemiecką stolicę.

BILETY NIE DLA WSZYSTKICH

Wprawdzie Stadion Olimpijski, na którym w piątek Polacy zagrają z Austrią, jest 70-cio tysięcznikiem, ale i tak nie było szans, by dostali się na niego wszyscy chętni w koszulkach z biało-czerwoną szachownicą. Dlatego starali się zawczasu zająć dobre miejsce w fan zonach. A te w Berlinie są dwie, oddalone od siebie o około czterysta metrów czyli dosłownie pięć minut spaceru. Pierwsza znajduje się przed Bramą Brandenburską, druga pod Reichstagiem. Przed najsłynniejszą berlińską bramą stoi olbrzymia, obecnie z pewnością największa na świecie, bramka piłkarska. Wewnątrz niej znajduje się wielki ekran, na którym transmitowane są mecze, a cała strefa wyłożona jest długim na dwa kilometry dywanem, przypominającym trawę na boisku piłkarskim. Podobnie jak w strefie pod Reichstagiem, w której zlokalizowany jest z kolei ponoć największy na świecie bar połączony z licznymi strefami rozrywki, można tu oglądać wszystkie spotkania mistrzostw. Wstęp do obu stref jest darmowy, ale ceny już nie tak przystępne. Napój 0,3 l. to wydatek 4 euro, półlitrowy euro więcej. Za piwo w zależności od gatunku trzeba zapłacić 6, 7 euro.

PRAWO SERII

Że Chorwaci i Hiszpanie wpadną na siebie w Niemczech wcześniej czy później, można było zakładać jeszcze przed losowaniem turniejowych grup. No bo skoro grali ze sobą we wszystkich trzech ostatnich mistrzostwach Europy to czemu nie mieliby i teraz? W 2012 w Gdańsku górą byli Hiszpanie, którzy wygrali 1:0. Cztery lata później w Bordeaux 2:1 zwyciężyła Chorwacja. Oba te mecze odbyły się w fazie grupowej. Na poprzednim EURO, trzy lata temu drużyny te spotkały się w Kopenhadze w 1/8 finału, a spotkanie przeszło do historii jako jedno z najwspanialszych nie tylko w tamtych mistrzostwach. Choć 5 minut przed końcem Hiszpanie prowadzili 3:1 to do ostatecznego zwycięstwa 5:3 potrzebowali jeszcze dogrywki.

NOKAUT W KWADRANS

Tym razem przez pierwsze prawie pół godziny wydawało się, że jeśli dojdzie do powtórki to raczej z ubiegłorocznego finału Ligi Narodów gdy w Rotterdamie padł bezbramkowy remis, po którym Hiszpanie triumfowali 5:4 dopiero w rzutach karnych. Przeważali podopieczni Luisa de la Fuente, ale sytuacji bramkowych nie było w ogóle. Kiedy jednak po kapitalnym podaniu Fabiana Ruiza, Alvaro Morata w sytuacji sam na sam z Dominikiem Livakovićem, pewnym strzałem otworzył wynik, otwarła się też gra. Chorwaci poszli do przodu, strzał Mateo Kovacića wyłapał Unai Simon, a po chwili było już 2:0, bo Pedri kapitalnie obsłużył Ruiza. Gdy kibice czekali już na przerwę, Lamine Yamal ani o niej myślał. Zagrał z prawej flanki w pole karne, a tam zza całego szeregu chorwackich defensorów, niczym rasowy napastnik wyskoczył prawy obrońca Dani Carvalaj. Z najbliższej odległości trafił na 3:0 do szatni i praktycznie było po meczu.

Po przerwie La Roja oddali inicjatywę, a Chorwaci starali się zmniejszyć rozmiary porażki. Prawie im się udało. W 78. minucie, jak przed trzema laty, znów w meczu z nimi duży błąd popełnił Simon. Chciał go ratować Rodri, ale sfaulował Bruno Petkovića. Simon zrehabilitował się jednak broniąc karnego w wykonaniu poszkodowanego, a choć do piłki dopadł Ivan Perisić i jak na tacy wyłożył ją Petkovićowi to jego trafienie zostało anulowane przez VAR, bo Perisić zbyt wcześnie wbiegł w pole karne. Radość Chorwackich fanów tak szybko jak wybuchła, tak szybko zgasła, a odtąd po Stadionie Olimpijskim niosło się już tylko „Campeones, campeones” przeplatane z „E viva Espana”.

JAROSŁAW TOMCZYK, BERLIN

guest
0 komentarzy
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 29/2024

Nr 29/2024