Bartosz Bereszyński otrzymał kolejną szansę na grę w pierwszym składzie reprezentacji i ponownie udowodnił, że staje się bardzo ważnym ogniwem zespołu narodowego. Obrońca Sampdorii Genua w meczu z Urugwajem wypadł znakomicie, co jest szczególnie cenne, ponieważ po raz pierwszy miał okazję grać w systemie, w którym pełnił rolę tzw. „wahadłowego”, którego zadaniem jest dbanie o obronę i włączanie się do akcji ofensywnych.
Bartosz Bereszyński dobrze czuł się w roli „wahadłowego” (fot. Cezary Musiał)
– To był mój pierwszy raz w takim ustawieniu. Uważam jednak, że pasuję do takie stylu gry. Lubię dużo biegać, nie mam problemów z powrotami i myślę, że moja wydolność pozwala mi grać na takiej pozycji – komentował na gorąco Bereszyński.
Defensor Sampdorii był również zdania, że cały zespół zdał egzamin, tym bardziej, że czasu na treningi nie było zbyt dużo. – Myślę, że jeśli spojrzymy na to, jak niewiele czasu mieliśmy na treningi, to zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze, szczególnie na tle tak wymagającego rywala – dodał.
Bereszyński odniósł się również do wydarzenia dnia, a więc pożegnania Artura Boruca. – Artur to na pewno wielka postać, która dla reprezentacji zrobiła bardzo dużo. Rozegrał w kadrze wiele znakomitych meczów i mogę śmiało powiedzieć, że podziwiam go za to co wniósł do tego zespołu – zakończył.
Całą rozmowę z Bartoszem Bereszyńskim można znaleźć poniżej.
Już w najbliższy czwartek Polska zmierzy się z Albanią w półfinale baraży o awans do tegorocznych mistrzostw świata. W ofercie LV Bet przygotowano specjalną ofertę na ten mecz.