Coraz więcej wskazuje na to, że Kamil Glik będzie w przyszłym sezonie występował na boiskach włoskiej Serie A. Polski obrońca jest już po słowie z Benevento, a do ustalenia pozostały już ostatnie szczegóły transferu.
Kamil Glik będzie kontynuował karierę we Włoszech (fot. Łukasz Skwiot)
Kilka dni temu informowaliśmy, że AS Monaco i Benevento są coraz bliższe osiągnięcia porozumienie odnośnie kwoty odstępnego. Włosi oferowali 2,5 miliona za piłkarza, podczas gdy jego obecny klub oczekiwał kwoty milion wyższej. Jak dowiedział się lokalny dziennikarz, Nicolo Schira, ostatecznie stronom udało się spotkać w połowie drogi i beniaminek Serie A zapłaci za Kamila Glika 3 miliony euro.
O tym, że reprezentant Polski ma się przenieść do Włoch donoszono już kilka tygodni temu. Jego AS Monaco czeka w lecie spore wietrzenie szatni, a jednym z piłkarzy, którzy mają się pożegnać z zespołem jest właśnie Kamil Glik. Umowa obrońcy wygasa wraz z końcem przyszłego sezonu i dlatego na Stadionie Ludwika II chcą go sprzedać już teraz.
Dla 32-latka będzie to powrót do Włoch, ponieważ w przeszłości występował on w Palermo, Bari i Torino, gdzie zbierał bardzo wysokie noty i zapracował sobie na funkcję kapitana.
W obecnym sezonie Kamil Glik rozegrał dla AS Monaco 24 mecze, w których udało mu się strzelić jednego gola. Z francuskim klubem jest on związany od 2016 roku.
Oskar Pietuszewski poza kadrą Porto. Powrót jednak coraz bliżej!
Oskar Pietuszewski wciąż czeka na pierwszy występ w tym sezonie, ale jego powrót do gry jest coraz bliżej. 18-latek od kilku tygodni zmaga się z urazem mięśniowym, którego nabawił się jeszcze podczas przygotowań do rozgrywek.
Edward Iordanescu kompletnie nie poradził sobie w Legii Warszawa. Rumuński szkoleniowiec stracił pracę w klubie z Łazienkowskiej zaledwie po kilku miesiącach. Od tego czasu pozostaje bezrobotny. Niewykluczone, że w najbliższym czasie przejmie jednak kolejny klub, ponieważ zainteresowanie jego usługami przejawiać ma Dynamo Kijów.
Rekord frekwencji. Tylu kibiców przyszło na mecz Chicago Fire
W nocy ze środy na czwartek Chicago Fire Roberta Lewandowskiego podzieliło się punktami z Interem Miami. Spotkanie, które reklamowane było jako starcie kapitana reprezentacji Polski z Leo Messim, przyciągnęło na Soldier Field ponad 63 tysiące widzów.