Beenhakker widzi swój wkład w sukces biało-czerwonych
Zapomniany już nieco w Polsce Leo Beenhakker cieszy się z awansu biało-czerwonych do finałów mistrzostw Europy. Trener sugeruje, że on także nieco przyczynił się do tego sukcesu.
Leo Beenhakker wywalczył z reprezentacją Polski awans na Euro 2008. Teraz jego sukces powtórzył Adam Nawałka
Kadencji Beenhakkera towarzyszyło powoływanie do kadry niesprawdzonych wcześniej zawodników. Holender zwykł mówić, że ma zamiar przekonać się, czy któryś z nich prezentuje poziom międzynarodowy. W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” 73-latek przypomina kilka ciekawych faktów.
– Bardzo się cieszę z sukcesu – mówi o awansie biało-czerwonych do finałów mistrzostw Europy we Francji. – Zwłaszcza, że z niektórymi zawodnikami z obecnej polskiej kadry sam pracowałem. Pamiętam, jak krytykowano mnie za powoływanie Pazdana. A teraz to podstawowy obrońca waszej drużyny. Nie wiem, dlaczego wcześniej się nie przebił. Tak samo było z Piszczkiem, za niego też mi się obrywało. To za moich czasów debiutował Krychowiak, który był wtedy jeszcze bardzo młody – przypomina.
Pomocnik Sevilli jest dziś cenionym w Europie zawodnikiem, a w reprezentacji Polski – jednym z liderów. W chwili debiutu w kadrze miał zaledwie 18 lat. Za kadencji Beenhakkera pierwszy mecz w reprezentacji rozegrał także Robert Lewandowski. Aktualnie bez niego nikt nie wyobraża sobie drużyny biało-czerwonych. Polski napastnik prezentuje genialną wręcz formę, strzelając gola za golem. „Lewy” został najlepszym strzelcem eliminacji.
– Od początku widziałem, że ma ogromne możliwości, choć ciężko było przewidzieć, co dokładnie osiągnie. Oglądałem go regularnie w Lechu i byłem pod wrażeniem jego gry. Czułem, że może zajść bardzo daleko – wspomina Beenhakker w rozmowie z „PS”.
Reprezentacja Polski podczas losowania grup finałowych Euro 2016 znajdzie się w trzecim koszyku. Swoich rywali na mistrzostwach Europy kadrowicze Nawałki poznają 12 grudnia. Miejmy nadzieję, że we Francji biało-czerwonym pójdzie lepiej niż w Austrii przed siedmioma laty. Wówczas podopieczni Beenhakkera zdobyli tylko jeden punkt i wrócili do Polski po zmaganiach grupowych.