Awans III-ligowca do finału Pucharu Polski na 80-lecie? „Marzyć nikt nam nie zabroni”
Po 10 latach przerwy, Zawisza Bydgoszcz ponownie awansował do ¼ finału Pucharu Polski. To doskonała okazja, aby drużyna z ul. Gdańskiej 163 mogła przypomnieć o swoim istnieniu piłkarskiej Polsce.
W sezonie 2015-16 Zawisza, występujący wówczas na zapleczu Ekstraklasy, mierzył się w ¼ finału ze Śląskiem Wrocław. Po zaciętym dwumeczu (0:0 w Bydgoszczy i 2:1 we Wrocławiu), niebiesko-czarni niespodziewanie wyeliminowali wrocławian. Drogę do drugiego, w ciągu dwóch lat, finału Pucharu Polski zatarasowała im dopiero Legia Warszawa (4:0 w Warszawie i 2:1 w Bydgoszczy).
To było symboliczne pożegnanie Zawiszy z futbolem na poziomie centralnym. Mimo zajęcia 5. miejsca w I lidze bydgoski zespół nie otrzymał licencji na grę w I i II lidze w rozgrywkach 2016-17. Po zmianach właścicielskich klub nie przedstawił bowiem opinii i raportu biegłego rewidenta z badania sprawozdania finansowego. Drużyna, która jeszcze w 2014 roku odnosiła sukcesy (Puchar i Superpuchar Polski) oraz rywalizowała w eliminacjach Ligi Europy z SV Zulte Waregem, zmuszona była rozpocząć wszystko od nowa w B-klasie.
– Jestem jednym z tych, którzy od początku uczestniczyli w odbudowie klubu od B-klasy – mówi w rozmowie z portalem pilkanozna.pl dyrektor sportowy Zawiszy, Marcin Łukaszewski. – Jak sobie przypomnę, co przechodziliśmy wówczas, a gdzie jesteśmy teraz, jest to piękna nagroda, ale i kawał ciężkiej pracy osób, które podjęły się zadania odbudowy marki Zawiszy. Z przyjemnością czekamy na mecz z Chojniczanką.
Zawisza Bydgoszcz za mocny dla Wisły Kraków ❗️⚽️⚽️⚽️⚽️
Że Bydgoszcz tęskni za futbolem na najwyższym poziomie, udowodniło starcie z Wisłą Kraków w 1/8 finału STS Pucharu Polski. Efektowne zwycięstwo z liderem Betclic 1 ligi z trybun stadionu przy ul. Gdańskiej 163 oglądało 9800 widzów. – Ten mecz pokazał, jak duże w Bydgoszczy jest zapotrzebowanie na piłkę – stwierdza Łukaszewski. Starcie z ekipą z Chojnic ma obejrzeć ponad dwa tysiące kibiców więcej. Pytamy jednak dyrektora sportowego, czy w Zawiszy nie żałują trochę, że nie będzie im dane mierzyć się w ¼ finału z bardziej klasowym rywalem, pokroju Lecha Poznań czy Rakowa Częstochowa: – Chojniczanka to również klasowa drużyna. Poza tym, jeśli patrzymy na ten mecz pod kątem awansu, to może lepiej, że mierzymy się z zespołem, który jest tylko szczebel wyżej od nas. Jeśli uda nam się awansować, w kolejnej rundzie chętnie zagramy z zespołem z Ekstraklasy – mówi Łukaszewski.
Efekty odbudowy
Zawisza to obok Avii Świdnik zespół z najniższej klasy rozgrywkowej spośród wszystkich ćwierćfinalistów Pucharu Polski. Trasę do finału na PGE Narodowym ma jednak taką samą jak reszta uczestników. – Gra na Narodowym, jako drużyna III-ligowa, byłaby wielkim zaszczytem. Nie wiem, czy kiedykolwiek III-ligowy zespół występował w finale. Do tego jednak jeszcze daleka droga – zachowuje spokój Łukaszewski.
Jak sobie przypomnę, to co przechodziliśmy wówczas, a gdzie jesteśmy teraz, to jest to piękna nagroda, ale i kawał ciężkiej pracy osób, które podjęły się zadania odbudowy marki Zawiszy
A za wspomnianą wartością kryją się zwycięstwa z zespołami z I ligi. Zawisza bowiem nie tylko wyeliminował Wisłę Kraków w 1/8 finału, ale wcześniej, w 1/32 finału, uporał się również z GKS Tychy. Skąd dobre rezultaty z drużynami z zaplecza Ekstraklasy? – W klubie w ostatnim czasie pozmieniało się dość dużo. Mimo tego, że jesteśmy na czwartym poziomie rozgrywkowym, staramy się bardzo profesjonalnie podchodzić do treningów. Drużyna trenuje do południa, nikt nie pracuje, idzie to w dobrą stronę. Wyeliminowanie Wisły odbiło się szerokim echem w Polsce. No i najważniejsze, że trybuny się wypełniają – opowiada Łukaszewski.
Wisienka na torcie
W Bydgoszczy twardo stąpają jednak po ziemi. Celem numer jeden w tym sezonie jest awans na szczebel centralny. Po degradacji do B-klasy, Zawisza stopniowo piął się w futbolowej hierarchii. W ciągu trzech lat awansował do IV ligi, w której spędził dwa lata. W III lidze poprzeczka jest już zawieszona zdecydowanie wyżej. Bydgoszczanie występują w niej piąty sezon, wcześniej zajmując kolejno 8. , 4., 4. i 3. miejsce. – Między IV a III ligą jest ogromna różnica finansowa. Mimo niższego budżetu cały czas jesteśmy w czołówce, ale zawsze trafialiśmy na drużynę z wyższym budżetem, która wygrywała ligę. W tym roku również nie mamy najwyższego budżetu, ale pojawił się nowy właściciel, a wraz z nim ciekawe plany na przyszłość – mówi dyrektor sportowy.
Wyniki piątkowych meczów 20. kolejki Betclic 3. ligi: Grupa 2: 🔹 Wybrzeże Rewalskie 2:1 Victoria Września 🔹 Zawisza Bydgoszcz 5:0 Noteć Czarnków Grupa 3: 🔹 Górnik Polkowice 2:0 Starowice Dolne 🔹 Ślęza Wrocław 1:0 Karkonosze Jelenia Góra pic.twitter.com/M7qiiGTaZS
Na koniec roku niebiesko-czarni zajmowali w Betclic III lidze 2. miejsce w grupie 2. Rundę wiosenną rozpoczęli efektownie, gromiąc Noteć Czarnków. – Mecz z Notecią ułożył się dla nas idealnie. Wygraliśmy wysoko, nie złapaliśmy żadnych kartek i kontuzji, nie straciliśmy bramki. To było dobre przetarcie przed meczem pucharowym – przyznaje Łukaszewski.
W tym roku Zawisza obchodzić będzie 80-lecie istnienia. W Bydgoszczy jubileusz chcą więc uczcić przede wszystkim długo wyczekiwanym awansem do II ligi. A co z Pucharem Polski? – Marzyć nikt nam nie zabroni – kończy dyrektor sportowy.
Według kursów legalnego bukmachera LV BET faworytem rewanżowej potyczki jest Chojniczanka. Kurs na jej zwycięstwo wynosi 2.55. Z kolei kurs na triumf Zawiszy to 2.75. Jeśli spotkanie zakończy się remisem w regulaminowym czasie gry, to kurs wynosi 3.35.
Warto również zwrócić uwagę na zakłady dotyczące bramek w tym meczu. Kurs na zdarzenie „Obie ekipy strzelą co najmniej po jednym golu” wynosi 1.55.
Bukmacher LV BET wprowadził specjalną ofertę powitalną dla nowych graczy. Umożliwia ona zainkasowanie aż 4321 złotych w formie bonusów. Na tę kwotę składają się między innymi:
3 bonusy od depozytu (600, 1400 i 2000 PLN)
Cashback 321 PLN od czwartego depozytu
Oraz wiele innych codziennych promocji dostępnych dla graczy LV BET. Pełną ofertę oraz wszystkie niezbędne szczegóły dotyczące oferty znajdziecieTUTAJ.
Łukasz Tomczyk skomentował porażkę w finale pucharu Polski. „Górnik niczym mnie nie zaskoczył”
Raków Częstochowa przegrał w finale pucharu Polski 0:2 z Górnikiem Zabrze. Medaliki zagrali bardzo słabe spotkanie, a w dodatku w końcówce czerwoną kartkę wyłapał Jonatan Braut Brunes.
Podolski kończy karierę? Legenda przemówiła do kibiców
Po wygraniu pucharu Polski z Rakowem Częstochowa (2:0) Lukas Podolski przemówił do Torcidy. Wielokrotny reprezentant Niemiec w wypowiedzi przemycił zdanie, świadczące o tym, że to może być jego ostatni sezon przed piłkarską emeryturą.
Piękny obrazek po finale. Legenda Górnika Zabrze wzniosła puchar [WIDEO]
Stanisław Oślizło, legendarny piłkarz Górnika Zabrze, który sześć razy zdobywał w śląskim klubie Puchar Polski, razem z Lukasem Podolskim i Erikiem Janżą wzniósł treofeum zdobyte w sezonie 2025-26.