Ten mecz nie mógł zakończyć się innym wynikiem. Atletico Madryt na wyjeździe zmierzyło się z jedną z najsłabszych drużyn w lidze hiszpańskiej. Przyjezdni bez większego wysiłku zainkasowali komplet punktów.
Co prawda Atletico nieco zawodzi w tym sezonie i przed dzisiejszym meczem zajmowało szóstą pozycję, ale w starciu z Osasuną i tak było zdecydowanym faworytem. Drużyna z Pampeluny miała na swoim koncie siedem punktów i zajmowała dziewiętnastą lokatę.
Niedzielne spotkanie mogło rozpocząć się od niespodziewanego porwadzenia Osasuny, która otrzymała rzut karny. Jednak Roberto Torres uderzył słabo i jego intencję wyczuł golkiper Atletico.
O losach spotkania zadecydowała końcówka pierwszej części gry. W 36. minucie meczu po rzucie rożnym do piłki doszedł Diego Godin, który zdobył bramkę po uderzeniu głową.
Po chwili Atletico wyszło z kolejną skuteczną akcją. Tym razem Kevin Gameiro oddał potężny strzał, przy którym bramkarz Osasuny ponownie był bez żadnych szans.
Taki obrót spotkania nieco ustawił przebieg drugiej odsłony. Osasuna nie miała atutów w ofensywie, natomiast Atletico przy dwubramkowym prowadzeniu również nie myślało już o atakowaniu. Jednak w samej końcówce zdobyło jeszcze jednego gola wygrywając ostatecznie 3:0.
Tym samym drużyna z Madrytu zgodnie z oczekiwaniami najmniejszym nakładem sił odniosła zwycięstwo nad Osasuną.
Ofensywa transferowa Realu Madryt! Portugalczyk bardzo blisko Królewskich
Los Blancos są bardzo blisko zakontraktowania Bernardo Slivy. Portugalczyk od 1 lipca zostanie wolnym agentem po tym, jak wygaśnie jego umowa z Manchesterem City.
Było to wiadome już od długiego czasu, jednak Real Madryt w końcu to potwierdził. Portugalczyk wraca na Bernabeu i poprowadzi Real w przyszłym sezonie.
Barcelona i Atletico będą musiały obejść się smakiem? Oto priorytet transferowy Jose Mourinho!
Nie Barcelona, nie Atletico, a… Real Madryt? Niewykluczone, że właśnie to będzie nowy pracodawca Bernardo Silvy, który po 9 latach odchodzi z Manchesteru City. Entuzjastą sprowadzenia go na Santiago Bernabeu jest sam Jose Mourinho.