Już o 21:05 rozpocznie się spotkanie Apollonu Limassol z Legią Warszawa. – Pozostajemy bez punktów i chcemy to poprawić. Ostatnią szansę mamy tutaj, na Cyprze – przyznał Inaki Astiz.
– Ja nie mogę mówić o zmęczeniu, ponieważ dopiero wracam do gry, jednak chłopaki mają za sobą wiele spotkań i kilku może narzekać na problemy. Poza tym brakuje nam kilku kluczowych zawodników, co miało już swój wpływ na wyniki, m.in. również te w Lidze Europy – podkreślił hiszpański defensor.
Zawodnik Legii wspomina jeszcze porażkę z Apollonem w Warszawie. – Nie graliśmy źle, ale pozwoliliśmy rywalom wyprowadzić jedną akcję, która zakończyła się golem. Nie tak wyobrażaliśmy sobie tamto starcie. Niestety, stało się. Myślę, że przegrana z Cypryjczykami była decydującą w kontekście naszej walki o awans do 1/16 finału – zakończył Astiz.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.