Arsenal uratował remis w końcówce. Bayer był blisko sensacji
To mógł być wieczór dużej niespodzianki w Lidze Mistrzów. Bayer Leverkusen przez długi czas prowadził z Arsenalem, ale w końcówce spotkania „Kanonierzy” zdołali uratować remis.
Środowy wieczór z Ligą Mistrzów mógł rozpocząć się od sporej sensacji. Arsenal w fazie play-off trafił – przynajmniej na papierze – na korzystniejszą część drabinki. „Kanonierzy” walczą o awans do półfinału z Bayerem Leverkusen, a w kolejnej rundzie czeka zwycięzca pary Sporting Lizbona – Bodo/Glimt.
Pierwsze spotkanie w Niemczech nie potoczyło się jednak po myśli zespołu Mikela Artety. Bayer Leverkusen zaprezentował się bardzo solidnie i przez długi czas był bliżej zwycięstwa.
Co ciekawe, gospodarze wykorzystali jedną z największych broni Arsenalu. Drużyna z Londynu w tym sezonie słynie z groźnych rzutów rożnych, ale tym razem sama straciła gola po stałym fragmencie gry. Na początku drugiej połowy kapitan Bayeru świetnie odnalazł się w polu karnym i strzałem głową pokonał bramkarza gości.
Bayer nie pozwalał Arsenalowi na stworzenie wielu groźnych sytuacji. Wydawało się, że „Aptekarze” dowiozą prowadzenie do końca.
Arsenal zdołał jednak odpowiedzieć w samej końcówce meczu. Kilka minut przed ostatnim gwizdkiem sędzia podyktował rzut karny dla londyńskiego zespołu. Do piłki podszedł Kai Havertz, który pewnym strzałem pokonał bramkarza Bayeru i zdobył gola przeciwko swojemu byłemu klubowi.
Po bardzo dobrym meczu w defensywie jeden błąd sprawił, że gospodarze mogą czuć spory niedosyt. Spotkanie zakończyło się remisem, a rewanż w Londynie zapowiada się jeszcze trudniejszym wyzwaniem dla Bayeru.
Arsenal z awansem do półfinału. Rewanż całkowicie do zapomnienia
Arsenal awansuje do półfinału Ligi Mistrzów i może już skupić się na meczu z Atletico. Konfrontacja ze Sportingiem nie przyniosła zbyt wielu emocji i po mało ciekawym starciu Kanonierzy przystemplowali awans.