O tym, że w Arsenalu FC dzieje się źle, wiemy już
od jakiegoś czasu. Klub notuje co prawda rewelacyjne wyniki finansowe,
jednak zdecydowanie gorzej prezentuje się na płaszczyźnie czysto
sportowej. Głos w sprawie postanowiła zabrać honorowa wiceprezes klubu Lady Nina Bracewell-Smith.
Bracewell-Smith
jeszcze w 2007 roku była jednym z głównych udziałowców Arsenalu
posiadając 15,9 procent wszystkich akcji. W kwietniu 2011 roku
postanowiła ona odsprzedać swoje udziały amerykańskiemu biznesmenowi Stanowi Kroenke, czego dzisiaj bardzo żałuje.
Honorowa wiceprezes Arsenalu napisała na swoim Twitterze, że Kroenke nie wywiązuje się z obowiązków właściciela klubu i zależy mu tylko i wyłącznie na generowaniu zysków. – Stan Kroenke niemal na każdym kroku pokazuje, że w ogóle mu nie zależy na Arsenalu – czytamy.
– Wszystko wskazuje na to, że do Londynu przywiodły go tylko pieniądze i jeśli faktycznie tak jest, to przyznam szczerze, że żałuje odsprzedania mu swoich udziałów. Były lepsze opcje – kontynuowała. – Piłka nożna to coś więcej niż pieniądze, to pasja, to kibice – dodała.
Wpis Bracewell-Smith odbił się szerokim echem w środowisku kibiców Arsenalu. Szef Stowarzyszenia Fanów KanonierówTim Payton, nie zostawił na honorowej wiceprezes suchej nitki. – To najbardziej niedorzeczny wpis jaki miałem okazję przeczytać – grzmiał. – Przecież to ona „stworzyła” Kroenke. To właśnie ona mianowała go królem klubu – czytamy dalej.
Gwiazda Chelsea ucina spekulacje. „Wszyscy lubimy plotki”
Wedle angielskich mediów, Cole Palmer ma być niezadowolony z życia w Londynie i chce wrócić do Manchesteru. Pomocnik Chelsea stanowczo zaprzeczył jednak tym doniesieniom.
Menedżer Arsenalu przestrzega przed euforią. „To nic nie znaczy”
Po pewnym zwycięstwie z Sunderlandem AFC, Arsenal FC prowadzi w tabeli Premier League już z dziewięciopunktową przewagą. Menedżer "Kanonierów", Mikel Arteta przestrzega jednak kibiców przed przesadnym optymizmem.
Fernandes wskazał autora sukcesów MU. „Wie, co to znaczy”
Zwycięstwo z Tottenhamem Hotspur było już czwartym z rzędu Manchesteru United pod wodzą tymczasowego menedżera, Michaela Carricka. Bruno Fernandes nie jest jednak zaskoczony takim obrotem wydarzeń.