A może nie wszystko stracone? Optymistyczna analiza sytuacji w grupie!
Od piątku na Waldemara Fornalika i jego piłkarzy wylano wiadro pomyj, a grę biało-czerwonych rozłożono na czynniki pierwsze w niemal każdym najdrobniejszym elemencie. Wiemy już, kto i jakie popełnił błędy. Wiemy także, że selekcjoner dokonał kilku błędnych decyzji personalnych, co w ostatecznym rozrachunku złożyło się na bolesną i kompromitującą porażkę. Nasza sytuacja w grupie eliminacyjnej wygląda fatalnie. Ale czy aby na pewno?
My także nie przebieraliśmy w słowach komentując i recenzując grę naszych piłkarzy w piątkowy wieczór. Racja. Na chwile jednak postanowiliśmy wcielić się w rolę adwokata diabła i przyjrzeć się sytuacji reprezentacji Polski w wyścigu po bilety na Mistrzostwa Świata. Jeśli źle, wydaje się, że szanse na awans mamy iluzoryczne, ale jeśli spojrzeć na terminarz i tabelę już na chłodno, po tym jak opadły emocje po blamażu z Ukrainą, to aż tak fatalnie to nie wygląda.
Polska ma obecnie na swoim koncie 5 punktów zdobytych w czterech spotkaniach. Takim samym dorobkiem mogą się pochwalić Ukraińcy. Zdecydowanie dalej są z kolei Anglicy, którzy w pięciu meczach zgromadzili 11 punktów i Czarnogórcy, którzy mają 12 „oczek” w pięciu grach. I teraz zaczyna się część najważniejsza, bo losy awansu będą zależne od najbliższych gier.
Mecze czterech czołowych zespołów grupy:
POLSKA: San Marino (dom), Mołdawia (wyjazd), Czarnogóra (dom), San Marino (wyjazd), Ukraina (wyjazd), Anglia (wyjazd)
ANGLIA: Czarnogóra (wyjazd), Mołdawia (dom), Ukraina (wyjazd), Czarnogóra (dom), Polska (dom)
CZARNOGÓRA: Anglia (dom), Ukraina (dom), Polska (wyjazd), Anglia (wyjazd), Mołdawia (dom)
UKRAINA: Mołdawia (dom), Czarnogóra (wyjazd), San Marino (dom), Anglia (dom), Polska (dom), San Marino (wyjazd)
Z powyższej rozpiski jak na dłoni widać, że cztery najbliższe mecze będą dla piłkarzy Fornalika kluczowe. Jeśli w dwóch meczach z San Marino oraz w starciach z Mołdawią i Czarnogórą (co przecież nie jest aż tak niemożliwym do spełnienia scenariuszem) uda nam się sięgnąć po komplet punktów, to przed bojami w Kijowie i Londynie będziemy mieć ich na swoim koncie 17. Ukraina w analogicznym okresie gra aż trzy mecze na własnym stadionie. O ile Mołdawię i San Marino powinna pokonać, o tyle z Anglikami mogą być już problemy i tutaj każdy wynik jest możliwy. Zostaje im wyjazd do Podgoricy na mecz z Czarnogórą, w którym także ciężko typować jakikolwiek wynik.
O jedno spotkanie mniej do rozegrania mają wspomniani Czarnogórcy i Anglicy. Szczególnie ci pierwsi mają trudny terminarz, ponieważ zostali im w rozpisce sami trudni rywale. Dwa mecze z Anglią, w których przy dobrym układzie nie muszą zdobyć ani jednego „oczka” oraz mecz z nieobliczalną Ukrainą i wyjazd do Warszawy. Czy scenariusz, w którym Czarnogóra sięga w czterech najbliższych grach po zaledwie jeden, maksymalnie dwa punkty jest możliwy? A dlaczego nie!
Anglików postanowiliśmy postawić nieco z boku naszych rozważań, ponieważ nawet przy najlepszej wierze nie widzimy naszych piłkarzy wyprzedzających Synów Albionu w grupie. Z naszego punktu widzenia byłoby więc najlepiej, gdyby już do końca eliminacji wygrywali oni wszystko i z każdym… oprócz spotkania z Polską na Wembley rzecz jasna. Nie ma co ukrywać, że podwójne zwycięstwo podopiecznych Roya Hodgsona z Czarnogórcami i Ukrainą, byłoby nam niezwykle na rękę i dało realne szanse, by powalczyć o baraże.
Spekulujemy, może trochę ponosi nas fantazja. Może i tak. Może próbujemy się złapać już ostatniej deski ratunku, ale sytuacja dojrzała do takich, a nie innych rozwiązań. Warunkiem koniecznym do tego ażeby nasze papierowe spekulacje miały jednak jakikolwiek sens, są po pierwsze, zwycięstwa nad Mołdawią i Czarnogórą (o San Marino już nawet nie wspominamy) i po drugie, wpadki naszych rywali. Jeśli tak się stanie, to jesienią będziemy mogli raz jeszcze powiedzieć sobie, że czekają na mecze o wszystko, a kibice ponownie z wiarą i nadzieją w sercach zasiądą przed telewizorami. Oby. Czegoś w końcu musimy się chwycić i w coś wierzyć…
A Wy jak sądzicie, możemy jeszcze wierzyć w awans na MŚ w Brazylii?
Jakub Błasczykowski po Gali Tygodnika „Piłka Nożna”. „Myślałem, że wygra Oskar Pietuszewski”
Jednym ze znakomitych gości Gali 2026 był Jakub Błaszczykowski, który do hotelu Hilton przybył wraz z małżonką Agatą. Piłkarz Roku 2010 i 2012 chętnie skomentował tegoroczne nagrody.
Co z Pietuszewskim w reprezentacji? Jan Urban zabiera głos!
Oskar Pietuszewski jest ostatnio na ustach wielu kibiców, chcących zobaczyć go w pierwszej reprezentacji. O młodym talencie FC Porto wypowiedział się selekcjoner Jan Urban.