Oglądaliście trzeci sezon serialu „Narcos”? – zapytał nas Santiago Villafane, piłkarz Ruchu Chorzów. – Szefowie kartelu narkotykowego z Cali mieli obsesję na punkcie piłki nożnej. Kupowali olbrzymie anteny satelitarne, instalowali je na dachach willi, dniami i nocami oglądali mecze. Wpompowali miliony dolarów w klub America i trzy razy z rzędu dotarli do finału Copa Libertadores. Mój teść, Carlos Ischia, był częścią tej drużyny.
MATEUSZ ŚWIĘCICKI i FILIP KAPICA
Szybko zweryfikowaliśmy te informacje. Rzeczywiście, latynoskie media wspominają go jako błyskotliwego Argentyńczyka, który w 1986 roku wywalczył mistrzostwo Kolumbii, ale nie poprowadził drużyny do zwycięstwa w Copa Libertadores. Ischia był przez lata gwiazdą Velezu Sarsfield, później pracował jako asystent Carlosa Bianchiego w Romie czy Boca Juniors. W 2002 roku samodzielnie objął Velez, trenował Rosario Central, Boca, Racing Club czy Deportivo Quito. Do czasów spędzonych w Buenos Aires wraca z wielkim sentymentem. Podobnie jak Santiago Villafane.
Na rozmowę z Argentyńczykiem umówiliśmy się w grudniu, ale wskutek jego problemów osobistych długo nie mogliśmy jej zrealizować. – Pierwsze miesiące 2018 roku były dla mnie koszmarne. Jeden z moich synów walczył o życie w szpitalu w Buenos Aires. Urodził się z genetyczną wadą płuc w szóstym miesiącu ciąży. Lekarze nie dawali mu wielkich szans na przeżycie, ale bardzo wierzyliśmy, że Bóg nas wysłucha. Niestety z początkiem marca zabrał go do siebie.
Kiedy pytamy Santiago Villafane, czy można opisać słowami ból ojca tracącego dziecko, odpowiada bardzo spokojnie. – Nie jesteś tego w stanie porównać do śmierci ojca, matki, siostry czy brata. Odchodzi twoje dziecko. To niewyobrażalne cierpienie. Ale ja mam olbrzymią pokorę do życia i wielką wiarę w Boga. Jeśli on podjął taką decyzję, muszę ją przyjąć. Może Leo miałby koszmarne życie? Może nie mógłby normalnie funkcjonować jak inne dzieci? Na szczęście jego brat bliźniak Dante czuje się lepiej i mam nadzieję, że niebawem opuści szpital.
Byłeś zaskoczony zachowaniem kibiców i piłkarzy Ruchu podczas meczu z Drutex-Bytovią? Koledzy wyszli na murawę w koszulkach ze specjalną dedykacją dla ciebie, fani przygotowali flagę. – Wzruszyłem się i obiecuję, że nigdy tego nie zapomnę. Trener, dyrektor i prezes powiedzieli mi, żebym jechał do Argentyny i wrócił, kiedy będę mógł. Wielką pracę wykonali także lekarze w Rudzie Śląskiej podczas ciąży żony. Dziękuję. Dzięki wam nie straciłem dwóch synów.
Santiago Villafane przyszedł na świat z wadą płuc, ale nie tak poważną, by dyskwalifikowała go z jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Lekarze zalecali mu ruch, by organy przyzwyczajały się do wysiłku i prawidłowo rozwijały. W Mar del Plata, mieście położonym nieopodal Buenos Aires, razem z bratem bliźniakiem wygrał turniej dla 12-latków i otrzymał zaproszenie na testy do akademii Boca. Przyjechał na La Bombonerę, zagrał świetny mecz i został na lata. W drużynach młodzieżowych trenował z Everem Banegą, Nico Gaitanem czy Juanem Forlinem.
(…)
CAŁOŚĆ MOŻNA ZNALEŹĆ W NOWYM (13/2018) NUMERZE TYGODNIKA „PIŁKA NOŻNA”
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.