Według informacji zdobytych przez Przegląd Sportowy, budżet Lecha na zakupy w zimowym okienku transferowym wynosi… 0 złotych. To pierwsza taka sytuacja od przejęcia klubu przez holding Amica.
Ewentualne wzmocnienia będą mogły nastąpić tylko w momencie, gdy sprzedany zostanie jeden z piłkarzy Kolejorza. A Lech wcale nie pali się do transakcji, o czym świadczyć może zamieszanie z Rafałem Murawskim w roli głównej. Pierwotnie pomocnik odejść miał do Anderlechtu, ale ostatecznie klub nie zgodził się na przeprowadzkę reprezentanta Polski. Najbliżej transferu jest podobno Semir Stilić, ale decydenci nie chcą robić nic na siłę.