Znani, utytułowani i zapomniani (12): Huddersfield Town FC
Przed nami kolejny odcinek wielkiej podróży w jaką PilkaNożna.pl zabiera swoich czytelników. Każdego tygodnia przypominamy o klubach, które na stałe zapisały się na kartach historii futbolu, jednak dzisiaj nie ma ich w gronie najlepszych. Mimo bogatej historii, wielkich sukcesów, borykają się z problemami i bardzo często grają w niższych ligach. Na warsztat wzięliśmy już takie firmy jak Sheffield Wednesday, Szombierki Bytom, Leeds United, Stal Mielec, AS Monaco, Nottingham Forets, Real Oviedo, GKS Katowice, Blackburn Rovers, FC Nantes i US Pro Vercelli Calcio. Dzisiaj pora na angielski Huddersfield Town.
Popularni The Terriers to klub, który swoje największe i właściwie jedyne sukcesy odnosił bardzo dawno temu, bo na początku XX wieku. Huddersfield Town narodzili się do życia w 1907 roku, czyli stosunkowo późno jeśli spojrzymy na daty powstania innych angielskich klubów. Co ciekawe kapitał zakładowy, jeżeli tak to można nazwać, klubu wynosił wtedy 500 funtów. Dzisiaj ta kwota może wydawać się nam śmieszna, jednak w owych czasach, było to dość znaczny pieniądz. Niespełna rok po utworzeniu klubu, został on zarejestrowany przez Angielską Federację Piłkarską, a pierwszym menedżerem zespołu został mianowany Fred Walker. Klub podjął bardzo szybko próbę dostania się do ligi angielskiej, jednak miał problemy ze stadionem i boiskiem. Włodarze Huddersfield nie szczędzili sił i środków, by poprawić infrastrukturę, co udało im się uczynić we wrześniu 1911 roku. Nowy stadion, wzorowany na obiektach Chelsea, Fulham czy Tottenhamu, został uroczyście otwarty przez szefa Football League Johna McKennę, jednak jak się miało niedługo potem okazać, był to przyczynek do bankructwa i likwidacji klubu, co nastąpiło w 1912 roku.
Przed blisko siedem lat podejmowano próby reanimacji trupa i całe szczęście dla miejscowych kibiców, że ludziom za to odpowiedzialnym nie zabrakło determinacji. W 1919 roku zadłużenie Huddersfield wynosiło 25 tysięcy funtów, a drużynie groziła konieczność opuszczenia miasta i rozgrywania swoich spotkań w pobliskim Leeds. Nie przeszkodziło to jednak piłkarzom w dobrej grze w piłkę. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że ciężka sytuacja całego klubu jeszcze bardziej scementowała zespół, który w 1920 roku doszedł aż do finału Pucharu Anglii i wywalczył promocję do pierwszej dywizji.
Pierwsi w historii
Od tego momentu można mówić o tłustych latach The Terriers. Zaledwie dwa lata później w wielkim finale Pucharu Anglii pokonali oni Preston North End 1:0 i sięgnęli po pierwsze trofeum w swojej historii. Warto dodać, że w tym samym roku (1922) Huddersfield zdobyło także Tarczę Dobroczynności (dzisiaj Wspólnoty – red.). Kibice zespołu i mieszkańcy tego niespełna 150-tysięcznego miasta byli całkowicie zaskoczeni. Ich pupile jeszcze kilkanaście miesięcy wcześniej walczyli o przetrwanie na futbolowej mapie Anglii, a tu nagle przyszło im walczyć z najlepszymi w kraju i to z bardzo dobrym skutkiem. To jednak wcale nie był koniec.
Twórcą potęgi Huddersfield był Herbert Chapman, najlepszy i najbardziej utytułowany menedżer początku XX wieku w Anglii. To właśnie on był architektem sukcesów Leeds City, czy Arsenalu, a pomiędzy prowadzeniem tych dwóch klubów, wykonał on kawał bardzo dobrej roboty także w zachodnim Yorkshire. To właśnie pod jego wodzą The Terriers sięgnęli po dwa kolejne mistrzostwa kraju w sezonach 1923-24 i 1924-25, a po zmianie szkoleniowca na Cecila Pottera dorzucili także trzeci tytuł w rozgrywkach 1925-26. Swoisty hat-trick, jak dzisiaj określa się taki wyczyn (trzy tytuły mistrzowskie z rzędu), zaliczyły jeszcze tylko trzy inne kluby w całej historii: Arsenal, Liverpool i Manchester United. Pierwsze było jednak Huddersfield, którego potencjał i możliwości finansowe były nieporównywalnie mniejsze od wymienionych wyżej gigantów.
I to było na tyle
Wielkie sukcesy, tak szybko jak przyszły, tak szybko poszły w zapomnienie. Drużyna przetrwała w najwyższej klasie rozgrywek do 1952 roku, jednak jej piłkarze nie dołożyli już do klubowej gabloty ani jednego trofeum. W kolejnych latach po słynnym hat-tricku, Huddersfield jeszcze sześciokrotnie łapało się na podium rozgrywek (trzy srebrne medale i trzy brązowe) i mimo tego, że mistrzostwo było kilka razy w zasięgu ręki, to nie udało się po nie sięgnąć.
Lata 50. były jednak przełomowe dla Huddersfield, jako klubu, ale przede wszystkim jako miasta, które przed wojną było prężnie rozwijającym się ośrodkiem przemysłowym (chemia, tekstylia, elektronika i maszyny). Miasto podupadło, co odbiło się na zespole piłkarskim. Przez następne dziesiątki lat popularne Teriery krążyły pomiędzy pierwszą, a drugą dywizją. Na początku lat 70. zespół spadł do trzeciej, a następnie czwartej ligi. Marazm ten trwał praktycznie do końca XX wieku. W latach 1995-2001 Huddersfield grało na bezpośrednim zapleczu Premier League i wydawało się, że przy odrobinie szczęścia i określonych nakładach finansowych, uda się przywrócić klubowi utracony blask. Rolę menedżerów drużyny pełnili wtedy Brian Horton, a następnie Lou Macari, z którym drużyna spadła o szczebel niżej.
Huddersfield wróciło do Championship pod koniec poprzednich rozgrywek i aktualnie plasuje się w drugiej połówce ligowej tabeli. Przewaga trzykrotnych mistrzów Anglii nad strefą spadkową nie jest zbyt duża (7 punktów), ale na John Smith’s Stadium nikt nie myśli o powrocie do League One. Klub od 2009 roku znajduje się w rękach lokalnego biznesmena Deana Hoyle’a, a z ławki rezerwowych zawiaduje nim były piłkarz takich ekip jak Aston Villa, Blackburn Rovers czy Leeds United Simon Grayson. Przyszłość The Terriers rysuje się raczej w jasnych barwach, o czym niewątpliwie przekonamy się już w kolejnych sezonach.
Julian Alvarez jest jednym z najbardziej pożądanych piłkarzy wśród europejskich gigantów. Według medialnych doniesień w wyścigu o usługi Argentyńczyka przeewodzi Chelsea.
Manchester United poprawił swoje wyniki, ale wciąż szuka sposobu na powrót do dawnej świetności. Czerwonym Diabłom ma w przyszłości pomóc w tym nowy pomocnik.
Manchester City nie odpuszcza Arsenalowi! Tak wygląda tabela Premier League
Zarówno Arsenal, jak i Manchester City wygrały swoje spotkania w 25. kolejce tego sezonu Premier League. Tym samym w ligowej tabeli oba kluby nadal dzieli różnica 6 punktów.
On znowu to robi! Cudowny gol Szoboszlaia z wolnego w hicie [WIDEO]
Liverpool remisuje z Manchesterem City na Anfield w szlagierze Premier League. Pierwszą bramkę spotkania zdobył Szoboszlai, perfekcyjnie egzekwując stały fragment gry. Zobacz nagranie z tej bramki!