LeoMessi urządził sobie po raz kolejny wspaniałe przyjęcie na Camp Nou. Argentyńczyk najpierw zaprezentował swoim kibicom szóstą Złotą Piłkę, a później przedstawił pierwsze argumenty, dlaczego warto będzie na niego zagłosować także w 2020 roku. Gwiazdor Barcelony zaliczył 35. hat-tricka w Primera Division i stał się samotnym rekordzistą w tej klasyfikacji.
Leo Messi zaprezentował kibicom na Camp Nou kolejną Złotą Piłkę, a później dał następne argumenty, dlaczego nagroda trafiła właśnie do niego. Argentyńczyk popisał się 35. hat-trickiem w Primera Division (fot. Reuters)
Taki tydzień, jaki przeżył ostatnio Messi, chciałby mieć każdy piłkarz na świecie. W niedzielę strzelił jedynego gola w hicie kolejki z Atletico Madryt i zapewnił Barcelonie komplet punktów. Na drugi dzień o tej samej porze odebrał nagrodę dla najlepszego piłkarza na świecie za 2019 rok, czyli Złotą Piłkę od „France Football”. Trofeum zaprezentował na Camp Nou przed spotkaniem z Mallorcą, a żeby potwierdzić swoją wielkość, sprawił sobie i kibicom kolejne show, kompletując hat-tricka.
A był to nie byle jaki hat-trick. Argentyńczyk dokonał tej sztuki 35. raz w karierze w meczu Primera Division. Tym samym Leo oderwał się w końcu od CristianoRonaldo i stał się samotnym rekordzistą w tej klasyfikacji. Portugalczyk został w tyle z jednym hat-trickiem mniej i jakoś nam się nie wydaje, aby tę liczbę jeszcze mógł kiedyś powiększyć.
Messi będzie się teraz już ścigał sam ze sobą, bo drugi zawodnik, który jeszcze występuje na boisku, ma na koncie 10 hat-tricków, a jest nim LuisSuarez. Urugwajczyk też miał swoją chwilę chwały w starciu z Mallorcą, ponieważ popisał się przepięknym golem piętą z siedmiu metrów. Trafienie jednak stało w cieniu kolejnego kapitalnego występu kapitana.
Messi tym samym został nie tylko piłkarzem z największą liczbą hat-tricków w historii La Liga, ale także wskoczył na szczyt klasyfikacji strzelców obecnego sezonu hiszpańskiej ekstraklasy z dorobkiem 12 trafień. Gwiazdor Dumy Katalonii zepchnął ze szczytu KarimaBenzemę, który ma o jednego gola mniej.
Barca wygrała zatem czwarte spotkanie z rzędu i znowu wskoczyła na fotel lidera Primera Division. Duma Katalonii ma tyle samo oczek co Real Madryt, ale mistrzowie Hiszpanii mają lepszy bilans bramkowy. A do El Clasico coraz bliżej…
Florentino Perez chciał powrotu tego trenera! Legneda obrała jednak inną drogę
Prezydent Realu Madryt w grudniu kontaktował się z potencjalnym następcą Xabiego Alonso, którego pożegnano w styczniu. Perez chciał powrotu Zinedine Zidane'a.