Polonia Warszawa rozbiła w sobotnie popołudnie Znicza Pruszków aż 6:0, jednak zdaniem Jacka Zielińskiego, trenera „Czarnych Koszul”, nie warto przykładać większej wagi do meczów sparingowych.
– Cieszę się, że na tym nieprzyjemnym boisku i przy dość mroźnej pogodzie obyło się bez kontuzji i urazów. Założenia były takie, żeby dość długo utrzymywać się przy piłce i zdecydowanie dominować. Myślę, że zostało to zrealizowane – wyznał po meczu Zieliński. – W drugiej połowie graliśmy ze zdecydowanie większą skutecznością. Druga grupa strzeliła pięć bramek, więc trzeba się z tego cieszyć. Było też parę fajnych akcji. Myślę, że idziemy w dobrym kierunku – dodał.
– Jestem zadowolony, ale to są sparingi, które nie są żadnym wykładnikiem naszej formy. Zarówno mecz z Arką, jak i dzisiejszy, ze Zniczem, był rozgrywany w specyficznych warunkach. Myślę, że ostateczny szlif będzie w Turcji – zakończył Zieliński.