Zidane: Widziałem prawie wszystkie mecze Legii w tym sezonie
Już
w środę Real Madryt może zapewnić sobie awans do 1/8 finału
Champions League. Aby tak się stało, Królewscy muszą wygrać na
wyjeździe z Legią Warszawa. Francuski trener Zinedine Zidane
przyznał, że jest doskonale przygotowany do rywalizacji z mistrzami
Polski.
Zinedine Zidane podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie (foto: C. Musiał)
–
Szanujemy Legię, wiemy, że to niebezpieczny zespół zdolny
wykorzystać swoje okazje. Miał je w pierwszym spotkaniu, teraz
zapewne również będzie mieć. Wyjdziemy na boisko skoncentrowani.
Widziałem prawie wszystkie mecze Legii w tym sezonie, nie do końca,
ale wyciągnąłem odpowiednie wnioski – wyznał Zidane. – Nie ma
plusów w graniu bez publiczności, nawet na wyjeździe. Sportowo to
nie czyni żadnej różnicy. Trzeba zagrać 90 minut, wcześniej się
przygotować. Przygotowania były dokładnie takie same. Przy
zamkniętych trybunach grałem z Romą w 2004 roku. To był dziwny
mecz. A tak poza tym piłkarze wiedzą, jak ważne spotkanie ich
czeka. To Liga Mistrzów, podejdziemy do niego profesjonalnie i z
odpowiednią koncentracją – dodał szkoleniowiec Los Blancos.
Rozegrany
dwa tygodnie temu pierwszy mecz Realu z Legią zakończył się
zdecydowanym zwycięstwem Królewskich. Na Estadio Santiago Bernabeu
gospodarze wygrali 5:1, a łupem bramkowym podzielili się wówczas
Gareth Bale, Alvaro Morata, Marco Asensio, Lucas Vazquez, a także
Tomasz Jodłowiec (gol samobójczy). Honorową bramkę dla mistrzów
Polski zdobył z rzutu karnego Miroslav Radović.
Spotkanie
Legia Warszawa – Real Madryt odbędzie się w środę, 2 listopada.
Pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi punktualnie o godzinie 20:45.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.