Co musi się dziać w domu Goncalo Feio, kiedy widzi, jak w ostatnich tygodniach prezentuje się Jean-Pierre Nsame? Kameruńczyk odegrał kluczową rolę w zwycięstwie Legii Warszawa nad Banikiem Ostrawa.
Podopieczni Edwarda Iordanescu od początku zyskali optyczną przewagę. W 6. minucie Rafał Augustyniak przejął futbolówkę, podprowadził ją i posłał prostopadłe podanie do Nsame. Kameruńczyk trafił do siatki, ale radość warszawian nie trwała jednak długo, ponieważ chorągiewka sędziego asystenta poszybowała w górę. Doświadczony napastnik znajdował się w momencie podania na spalonym. Niedługo później bramce strzeżonej przez Dominika Holca zagroził Ryoya Morishita.
Pachniało bramką dla Legii. Gra toczyła się głównie na połowie Banika. Niewiele zwiastowało to, co wydarzyło się w 15. minucie, choć wiadomo, że Legia od dłuższego czasu ma problemy w obronie przy stałych fragmentach gry. Skrzętnie wykorzystali to piłkarze Pavla Hapala. Po uderzeniu Davida Buchty piłka szczęśliwie spadła pod nogi Erika Prekopa, który pokonał Kacpra Tobiasza.
𝐊𝐨𝐧𝐬𝐭𝐞𝐫𝐧𝐚𝐜𝐣𝐚 𝐰 𝐖𝐚𝐫𝐬𝐳𝐚𝐰𝐢𝐞❗
Legia przegrywa z Banikiem i MUSI odrabiać straty…
Obraz spotkania nie uległ zbytnio po golu zmianie. Nieźle funkcjonowały m.in. skrzydła Legii, a intensywnością swoich działań imponował chociażby PawełWszołek. W 28. minucie jeden z defensorów Banika wybił piłkę z linii bramkowej po uderzeniu Rafała Augustyniaka.
DO TRZECH RAZY SZTUKA
Nie miał szczęścia Nsame, bo równie dobrze mógłby w tym spotkaniu skompletować hat-tricka. W 40. minucie po raz drugi trafił do bramki, ale ponownie gol nie został uznany. Tym razem akcję spalił Wszołek, który dogrywał do Kameruńczyka.
My zastanawialiśmy się natomiast, co musi się dziać w domu Goncalo Feio, który przecież najpierw zabiegał o sprowadzenie Nsame, a potem szybko postawił na nim krzyżyk. Tym bardziej że niedawno na światło dzienne ujrzały informacje, iż Portugalczyk zażądał, aby 32-latek nie wracał do klubu z wypożyczenia, negocjując latem prolongatę kontraktu.
Prawdę mówiąc, my również nie wierzyliśmy w 32-latka. Z Warszawy dobiegały głosy, że jest klocowaty, wolny i mało ruchliwy. Przemiana Kameruńczyka w ostatnich tygodniach jest jednak imponująca. Naprawdę dobrą dyspozycję Nsame potwierdził w 54. minucie, wykorzystując świetne podanie Bartosza Kapustki.
DECYDUJĄCY CIOS
W 74. minucie Legia wyszła na prowadzenie. Świetną akcją indywidualną popisał się Ryoya Morishita. Japończyk minął golkipera Banika i strzelił z ostrego kąta. Karel Pojezny interweniował na tyle niefortunnie, że skierował futbolówkę do własnej bramki.
Jedenaście minut później ekipa z Łazienkowskiej najadła się jeszcze strachu. Rzut karny sprokurował Wszołek. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł David Buchta i trafił w słupek.
W samej końcówce sytuację sam na sam zmarnował jeszcze Ilja Szkurin. Edward Iordanescu i spółka mogli wziąć głęboki oddech po końcowym gwizdku arbitra – zagrają z AEK-iem Larnaka w III rundzie eliminacji Ligi Europy. Biorąc pod uwagę przebieg boiskowych wydarzeń w czwartkowy wieczór, trudno nie odnieść wrażenia, że Legia na to zwyczajnie zasłużyła.
Liga Europy nie dla Polaka. FC Porto podjęło decyzję
Oskar Pietuszewski zaliczył znakomite wejście do FC Porto. Nie wystarczyło to jednak, aby 17-letni skrzydłowy został zgłoszony do wiosennej części rywalizacji w Lidze Europy.