Remisowy rezultat środowego El Clasico sprawił, że na samym czubku klasyfikacji hiszpańskiej ekstraklasy status quo zostało zachowane. Ani FC Barcelona, ani Real Madryt nie objęli samodzielnego liderowania (licząc wyłącznie ilość oczek na koncie). I z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że rok 2019 zakończą z identyczną zdobyczą punktową.
FC Barcelona i Real Madryt idą łeb w łeb w ligowej klasyfikacji (Fot. Reuters)
Katalończycy zmierzą się w sobotę z plasującym się w dolnej części tabeli Deportivo Alaves. „Alaves nie znajduje się w swoim najlepszym momencie, natomiast nie możemy zapominać, że w ostatnich latach komplikowało nam życie wielokrotnie, co sprawiało, że odniesione w ostatecznym rozrachunku zwycięstwa sporo nasz kosztowały” – powiedział dziennikarzom Ernesto Valverde na przedmeczowej konferencji prasowej.
Trudno inaczej interpretować słowa szkoleniowca aktualnych mistrzów Hiszpanii jako kurtuazję w pełnej krasie. Odkąd bowiem „Babazorros” powrócili na najwyższy szczebel rozgrywkowy, siedmiokrotnie konfrontowali się z „Dumą Katalonii”. Aż sześć z nich zakończyło się ich klęską i tylko raz zdołali triumfować. Mając na uwadze serię czterech kolejnych meczów bez zwycięstwa, eufemistycznie rzecz ujmując, raczej nie można oczekiwać, by przełamanie piłkarzy dowodzonych przez Asiera Garitano nastąpiło właśnie na Camp Nou.
Z kolei poprzeczka dla Realu Madryt będzie zawieszona zdecydowanie wyżej. Drużynę „Królewskich” czeka starcie ze spisującym się całkiem nieźle w obecnej kampanii Athletikiem Bilbao. Baskowie są jak dotychczas pod względem prezentowanej dyspozycji boiskowej względnie regularni, dlatego też tracą raptem cztery punkty do trzeciej Sevilli, niemniej jednak defektem – i to sporym – zespołu prowadzonego przez Gaizkę Garitano jest gra w delegacji.
Na obcych stadionach Athletic uzbierał w bieżącym sezonie La Liga raptem siedem oczek w ośmiu spotkaniach. Dokładając do tego niechlubną passę czternastu lat bez wygranej na Estadio Santiago Bernabeu, trudno wróżyć ekipie z Kraju Basków zdobycia kompletu punktów w niedzielnym spotkaniu.
Przy okazji osiemnastej serii gier hiszpańskiej ekstraklasy warto również rzucić okiem na z pozoru niezbyt pociągająco zapowiadające się starcia. Pierwszym z nich jest mecz na szczycie dna – ostatni Espanyol zagra z przed ostatnim Leganes. Porażka w przypadku obu drużyn kategorycznie nie wchodzi w rachubę, gdyż jakakolwiek strata punktów w meczu z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie znacznie skomplikuje i tak skomplikowaną sytuację w klasyfikacji. Drugim z nich będzie konfrontacja rozpędzonego Betisu (cztery mecze bez porażki w lidze, w tym trzy zwycięstwa pod rząd) z trapionym problemami natury zdrowotnej i strzeleckiej Atletico Madryt.
***
Pełen zestaw meczów 18. kolejki La Liga:
Piątek:
Eibar – Granada (21:00; Eleven Sports 2)
Sobota:
Mallorca – Sevilla (13:00; CANAL+ Sport)
Barcelona – Alaves (16:00; Eleven Sports 2)
Villarreal – Getafe (18:30; Eleven Sports 2 i 4)
Valladolid – Valencia (21:00; Eleven Sports 1)
Niedziela:
Leganes – Espanyol (12:00; CANAL+ Sport)
Osasuna – Real Sociedad (14:00; CANAL+ Sport 2)
Betis – Atletico Madryt (16:00; Eleven Sport 2)
Levante – Celta Vigo (18:30; CANAL+ Sport 2 i nSport+)
Real Madryt – Athletic Bilbao (21:00; CANAL+ Sport)
Florentino Perez chciał powrotu tego trenera! Legneda obrała jednak inną drogę
Prezydent Realu Madryt w grudniu kontaktował się z potencjalnym następcą Xabiego Alonso, którego pożegnano w styczniu. Perez chciał powrotu Zinedine Zidane'a.