Z życia Roberta Lewandowskiego. Nawet 22 miliony euro rocznie!
Na pierwszy rzut oka informacja wydawała się nieprawdopodobna – kiedy „Super Express” podał – inaczej niż większość niemieckich mediów, które upierały się przy sumie 15 milionów euro podstawowego kontraktu po podwyżce – że Robert Lewandowski będzie zarabiał 20 milionów euro rocznie w Bayernie Monachium, nie brakowało sceptyków. Tymczasem, jak udało się ustalić „PN”, to wcale nie jest maksimum, jakie kapitan reprezentacji Polski może wyciągnąć z kasy bawarskiego pracodawcy na mocy umowy, która została parafowana w ubiegłym tygodniu i będzie obowiązywać do 2021 roku.
Robert Lewandowski nie musi się obawiać o swoją przyszłość
Menedżerowie napastnika od początku deklarowali w kuluarowych rozmowach, że walczą o gażę rzędu 18-19 milionów euro. Taką dostali bowiem dyspozycję od zawodnika. Z góry zatem wiedzieli, że w zamian za niższe uposażenie Robert nie zgodzi się przedłużyć umowy. I z naszych informacji wynika, że Cezary Kucharski oraz Maik Barthel byli w negocjacjach z Karlem-Heinzem Rummenigge oraz Ulim Hoenessem tak skuteczni, jak życzył sobie RL9. A nawet bardziej! W umowie nie ma zapisanej kwoty odstępnego, Bawarczycy nie mają bowiem takiego zwyczaju. Są natomiast bonusy. A w przypadku spełnienia dwóch najwyżej ocenianych (a zarazem wycenianych) Lewandowski będzie mógł zarobić w ciągu sezonu nawet 22 miliony euro!
Jeśli chcecie wiedzieć, jakie warunki Lewy musi spełnić – oto informacja. Nie są bowiem wcale skomplikowane. Otóż nasz rodak musi doprowadzić Bayern do udziału w finale Ligi Mistrzów, a także znaleźć się w trójce… plebiscytu magazynu „France Football”, którego stawką jest Złota Piłka. Wspomniane cele pozostają oczywiście w zasięgu Roberta, ale trudno nie zauważyć, że zapisy w kontrakcie nie są pozbawione waloru motywacyjnego. Wystarczy przypomnieć, że przed rokiem Bawarczycy dotarli w Champions League do półfinału, tak samo w sezonie 2014-15. Z kolei w plebiscycie „FF” przed rokiem Lewy był czwarty, ale w tegorocznej edycji – dopiero 16.
Wspomniane zapisy w nowym kontrakcie – niezależnie od realizacji bonusów – i tak jednak sytuują Polaka na czele listy płac w Bundeslidze. Skoro nikt w niemieckiej ekstraklasie nie mógł wcześniej liczyć na uposażenie wyższe niż 15 milionów euro, to najbardziej zdziwiony musi być… Hans-Joachim Watzke. Otóż szef Borussii Dortmund zasłynął (między innymi, oczywiście) powiedzeniem, że Polak nie może zarabiać najwięcej w niemieckim klubie. Później oczywiście jego poglądy ewoluowały, i w pożegnalnym sezonie w BVB Robert z gażą 7 milionów euro był najlepiej opłacanym zawodnikiem zespołu, ale pewnie nawet wtedy H-JW nie przewidywał, że w tak krótkim czasie Lewandowski zostanie płacowym rekordzistą wszech czasów w BL.
„PN” udało się jeszcze dowiedzieć, że gdyby to pieniądze były priorytetem dla kapitana reprezentacji Polski, to … niemiecki rekord mógłby się uchować. Zanim Robert zdążył prolongować kontrakt z Bayernem, do jego agentów zgłosili się przedstawiciele Guangzhou Evergrande, a zatem chińskiego giganta, i z miejsca zaproponowali pobory w wysokości 25 milionów euro. Netto! Kiedy jednak kantończycy usłyszeli, że mimo tak bajecznej oferty nie wzbudzili zainteresowania, zapytali czy 30 milionów stanowiłoby magnes dla Lewego. I byli bardzo niepocieszeni, że dziś nie ma takiej kwoty, która byłaby w stanie przyciągnąć naszego rodaka do Państwa Środka. Co oczywiście jest dowodem, że zwycięzca azjatyckiej Ligi Mistrzów sprzed roku w pogoni za głośnymi nazwiskami – i jakością – jest gotów pożegnać się ze zdrowym rozsądkiem. No i że jakiekolwiek limity wydatków akurat tego klubu zupełnie nie dotyczą.
Lewandowski nie zadeklarował nigdy, że zakończy karierę w Monachium. Ludzie z jego otoczenia wiedzą, że kiedyś chciałby zrealizować dziecinne marzenia o grze w Realu Madryt, jednak w świetle ostatnich podwyżek wiązałoby się to prawdopodobnie z pobiciem światowego rekordu transferowego. O ile oczywiście Bawarczycy byliby (będą?) w ogóle zainteresowani transferem (nawet za dwa lata?). Wiadomo również, że Robert chciałby zakończyć karierę w amerykańskiej MLS. Cóż, niby tacy bogaci, ale zarazem biedni ci Chińczycy…
GAdam
Tekst można znaleźć w nowym numerze tygodnika „Piłka Nożna”
Bayern rusza po potrójną koronę! Bawarczycy w finale Pucharu Niemiec
Kilka dni temu Bayern Monachium dopiął swego w Bundeslidze. W Lidze Mistrzów wciąż ma szanse na puchar, a teraz mistrzowie awansowali do finału Pucharu Niemiec.
Jakub Kamiński na stałe w FC Koln? Są nowe informacje niemieckich mediów
Sezon 2025/26 Jakub Kamiński spędzony na wypożyczeniu z Wolfsburga do FC Koln. Polak radzi sobie na tyle dobrze w zespole z Kolonii, że ten myśli o jego wykupie definitywnym.