– Patrzę na ten mecz przez pryzmat trzech punktów. Wiosną zdobyliśmy ich już siedem i w tej chwili właśnie punkty są ważniejsze niż gra – po spotkaniu z Polonią Warszawa powiedział trener PGE GKS Bełchatów – Kamil Kiereś.
– Pierwsza połowa to dobry, szybki mecz, stworzyliśmy dobre sytuacje, byliśmy kreatywni. Po przerwie szybko strzeliliśmy dwie bramki, ale pod koniec zrobiło się już trochę nerwowo, gdy Polonia mogła wyrównać. Szczęście jednak uśmiechnęło się do nas – cieszył się Kiereś.
– Wacławczyk debiutował w Ekstraklasie, Mateusz Mak praktycznie też, bo w Poznaniu zagrał tylko trzy minuty. Do tego Mateusz strzelił zwycięską bramkę. Kamil Kosowski był do zmiany już w przerwie, ale poprosił jeszcze o chwilę czasu, o „złotą minutę”, pociągnął grę i strzelił bramkę. Trzeba podziękować zawodnikom za trudny mecz z wymagającym przeciwnikiem, ale jeszcze nie osiągnęliśmy celu, czyli utrzymania w Ekstraklasie – przypomniał opiekun drużyny z Bełchatowa.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.