Real Madryt do dzisiejszego spotkania ze Sportingiem Lizbona przystępował na pozycji wicelidera w tabeli grupy F. Cristiano Ronaldo i spółka musieli dzisiaj wygrać, aby zachować szanse na pierwsze miejsce po zakończeniu fazy grupowej.
Przed przedostatnią kolejką fazy grupowej Ligi Mistrzów Real Madryt tracił dwa punkty do lidera – Borussii Dortmund. W ostatniej serii gier obydwa zespoły czeka bezpośrednie starcie, więc na dzisiejszy mecz Królewscy mieli jasne założenie. Hiszpański gigant chciał wygrać, aby zachować szanse na zakończenie fazy grupowej na pozycji lidera.
Dzisiejszy mecz miał wyjątkowe znaczenie dla Cristiano Ronaldo, który jako piłkarz dojrzewał właśnie w Sportingu Lizbona. Portugalski gwiazdor znalazł się w wyjściowym składzie Realu.
Królewscy wyszli na prowadzenie w 29. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu w polu karnym do piłki doszedł Ronaldo, który nie trafił czysto w piłkę. W przypadkowy sposób futbolówka trafiła do Raphaela Varane, który nie zmarnował kapitalnej okazji i uderzeniem z kilku metrów otworzył wynik meczu.
Kolejny kluczowy moment miał miejsce w 64. minucie. Wówczas czerwoną kartkę obejrzał Joao Pereira i Sporting kończył mecz w dziesiątkę. Jednak to nie przeszkodziło gospodarzom doprowadzić do wyrównania w 80. minucie, kiedy rzut karny wykorzystał Adrien Silva.
Real musiał wygrać, aby podtrzymać szanse na zajęcie pozycji lidera na koniec fazy grupowej. I to zadanie udało się zrealizować, gdyż w końcówce gola na wagę trzech punktów zdobył Karim Benzema.
Burza po meczu Barcelony. UEFA ma podjąć radykalną decyzję
Nie milkną echa hitowego meczu Ligi Mistrzów. Atlético Madryt wygrało 2:0 z FC Barceloną na Camp Nou i jest o krok od awansu do półfinału. Jednak więcej niż o wyniku mówi się dziś o pracy sędziego.
Potężna kontrowersja w meczu Barcelony z Atletico. Sędziowie nie zauważyli ręki?
W drugiej połowie spotkania FC Barcelony z Atletico doszło do kuriozalnej sytuacji. Le Normand chwycił piłkę ręką po podaniu od swojego bramkarza. Żaden z sędziów nie zauważył tego zagrania.