Arsenal i Chelsea w końcu się przełamały i wróciły na właściwe tory. Kanonierzy pokonali u siebie West Bromwich Albion 2:0, natomiast The Blues wygrali na wyjeździe z Sunderlandem 3:1.
Podopieczni Arsene’a Wengera zaprezentowali się w sobotnie popołudnie o wiele lepiej niż w ostatnich meczach, a jakby tego było mało, sprzyjało im szczęście. W 26. minucie w polu karnym WBA „zanurkował” Santi Cazorla, a sędzia dał się nabrać i wskazał na „wapno”. Pewnym egzekutorem jedenastki okazało się inny Hiszpan Mikel Arteta. Ten sam zawodnik w drugiej połowie wykorzystał kolejnego karnego i ustalił wynik spotkania na 2:0 dla Arsenalu. Pełne 90 minut w bramce The Gunners rozegrał polski bramkarz Wojciech Szczęsny.
Na dobre odblokował się Fernando Torres, który na Stadionie Światła poprowadził swoją Chelsea do zwycięstwa nad Sunderlandem. Hiszpański snajper zdobył dwa gole i tak jak obiecywał Rafa Benitez, wrócił do swojej najlepszej formy. Wygrana nad Czarnymi Kotami była pierwszą dla Chelsea od siedmiu kolejek.
W najlepsze trwa zaś passa Norwich City. Popularne Kanarki mierzyły się na wyjeździe ze Swansea City i wygrały 4:3 przedłużając swoją serię meczów bez porażki do dziewięciu. Bohaterem tego spotkania był Robert Snodgrass, który strzelił gola i zaliczył dwie asysty. Kolejne dwa trafienia w tym sezonie dorzucił najlepszy snajper Swansea Michu, jednak nie dały one jego zespołowi nawet jednego punktu.
Swój mecz wygrało także Southampton, które na własnym boisku pokonało 1:0 Reading. Artur Boruc cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych Świętych.
Menedżer Arsenalu przestrzega przed euforią. „To nic nie znaczy”
Po pewnym zwycięstwie z Sunderlandem AFC, Arsenal FC prowadzi w tabeli Premier League już z dziewięciopunktową przewagą. Menedżer "Kanonierów", Mikel Arteta przestrzega jednak kibiców przed przesadnym optymizmem.
Fernandes wskazał autora sukcesów MU. „Wie, co to znaczy”
Zwycięstwo z Tottenhamem Hotspur było już czwartym z rzędu Manchesteru United pod wodzą tymczasowego menedżera, Michaela Carricka. Bruno Fernandes nie jest jednak zaskoczony takim obrotem wydarzeń.
Uraz nowego piłkarza Liverpoolu. Wzmocni „The Reds” od początku przyszłego sezonu
Jeremy Jacquet, który od 1 lipca przeniesie się na Anfield, nabawił się groźnie wyglądającej kontuzji. Na tę chwilę nie wiadomo, jak poważny jest uraz młodzieżowego reprezentanta Francji.