Liverpool
goni Manchester City w tabeli Premier League. W niedzielnym meczu 30.
kolejki ligi angielskiej drużyna prowadzona przez menedżera
Juergena Kloppa przed własną publicznością wygrała 4:2 z FC
Burnley.
Roberto Firmino zdobył dwie bramki w starciu z Burnley (foto: Reuters)
Niedzielne
spotkanie rozgrywane na stadionie Anfield rozpoczęło się od
niespodzianki. Już w szóstej minucie na prowadzenie wyszli goście:
bramkę zdobył Ashley Westwood uderzeniem bezpośrednio z rzutu
rożnego!
The
Reds potrafili jednak szybko i skutecznie odpowiedzieć na ten
zaskakujący cios. W 19. minucie gry Mohamed Salah wykonał płaskie
podanie spod linii końcowej, a nieporozumienie bramkarza i jednego z
obrońców wykorzystał Roberto Firmino, pakując piłkę do siatki z
bliskiej odległości.
Jeszcze
przed przerwą Liverpool wyszedł na prowadzenie. W 29. minucie Sadio
Mane technicznym strzałem z pola karnego nie dał Tomowi Heatonowi
żadnych szans na skuteczną interwencję. Trzeba podkreślić, że
przed uderzeniem Senegalczyka defensywa Burnley popełniła szereg
fatalnych błędów.
Podczas
drugiej połowy na Anfield nie brakowało emocji. W 67. minucie po
raz drugi tego popołudnia na listę strzelców wpisał się Firmino.
Heaton katastrofalnie wybił piłkę pod nogi Salaha, ten wpadł w
pole karne, a akcję sfinalizował Brazylijczyk, który uderzył do
pustej bramki.
Na
początku doliczonego czasu gry kontaktową bramkę dla Burnley
zdobył Islandczyk Johann Gudmundsson.
Wynik
meczu na 4:2 dla gospodarzy ustalił Mane. Tuż przed końcem zmagań
26-latek minął Heatona w polu karnym i posłał piłkę do pustej
bramki. Kapitalnym podaniem do Senegalczyka popisał się rezerwowy
Daniel Sturridge.